Sprawa, która rozstrzygnęła się przed krakowskim sądem apelacyjnym dotyczyła głośnego ataku z 2022 roku. Podczas wizyty kanonicznej biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej Roberta Chrząszcza na górze Chełm pod Myślenicami, kierowca duchownego został brutalnie zaatakowany nożem przez nieznanego mu mężczyznę.
30-letni wówczas sprawca był kompletnie pijany (z badania wynikało, że miał 3 promile alkoholu we krwi) i, jak później zeznał, zobaczył mężczyznę robiącego zdjęcia pod kaplicą, gdzie odbywało się nabożeństwo, na które przybył z równie nietrzeźwymi kolegami. Jak zeznał agresor, mężczyznę uznał za pedofila. Ofiarą ataku był 56-letni wówczas kierowca biskupa Sławomir Skrzypek, który dokumentował wizytę na prośbę duszpasterza.
Krzysztof K. ruszył na niego z nożem z okrzykiem "Oddajesz życie!" i ugodził go silnym ciosem w głowę oraz wbił ostrze w okolice ramienia na wysokości obojczyka nie sięgając jednak serca. Zakrwawiona ofiara obezwładniła oprawcę wyrywając mu nóż i ostatkiem sił ruszyła do kaplicy, gdzie odbywało się nabożeństwo po pomoc. W obliczu tak szokującej sytuacji biskup przerwał modlitwę i udzielił swojemu współpracownikowi sakramentu ostatniego namaszczenia. Kierowcy pomocy udzieliło pogotowie, które akurat jechało z innej interwencji w tamtej okolicy. Nieprzytomny już mężczyzna został przetransportowany do szpitala.
Skazany wyszedł na wolność
Sprawca po kilku godzinach został ujęty i osadzony w areszcie. W toku sprawy przyznał się do winy, a sąd pierwszej instancji uznał, że działał z bezpośrednim zamiarem zabójstwa. Zarzuty, że zamiar był ewentualny, co wnosiła prokuratura, nie obronił się przed sądem. Sąd Okręgowy w Krakowie skazał mężczyznę na 9 lat więzienia i nakazał zapłatę 50 tys. zł zadośćuczynienia. Apelację wniosły obie strony sporu. Prokuratura domagała się podwyższenia kary do 11 lat, a pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego wniósł o 13 lat więzienia i zwiększenie kwoty zadośćuczynienia do 200 tys. zł. Obrońca oskarżonego chciał obniżenia kary do dwóch lat, a zadośćuczynienia do 10 tys. zł.
Jednak jeszcze przed wcześniej skazany został wypuszczony na wolność po 2 latach osadzenia w areszcie, mając już postawiony zarzut próby zabójstwa. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl, sędzia zadecydowała przy tym o kaucji w wysokości 5 tys. zł. Zabezpieczenie jest rażąco niskie jak na tak poważne oskarżenia ciążące na mężczyźnie. O zatrzymaniu sprawcy za kratkami mógł zadecydować sąd apelacyjny, jednak sędzia składając wniosek o przedłużenie aresztu... błędnie złożyła wniosek (wystąpiła jednoosobowo, a nie w pełnym składzie orzekającym).
Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl, podczas odczytywaniu wyroku skazującego sprawcy nie było na sali. Teraz sąd będzie musiał doprowadzić do wykonania kary w całości.
Krzysztof K. miał już na swoim koncie bogatą kartotekę. Był wielokrotnie karany nie tylko w Polsce, ale także za granicą. - Wielokrotnie odbywał karę pozbawienia wolności na terenie Wielkiej Brytanii. W tym za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu - mówił w 2022 roku mediom prokurator Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie. 30-latek z Wysp został deportowany do Polski.