Premier Donald Tusk w sobotę w Elblągu wziął udział w odprawie zorganizowanej w związku z trudną sytuacją pogodową. Oczywiście odprawa odbyła się w świetle kamer i była transmitowana również przez Kancelarię Premiera.
- W całej Polsce mieliśmy albo możemy mieć w najbliższych dniach do czynienia z różnymi zdarzeniami, dlatego proszę, aby duch mobilizacji nas nie opuszczał - mówił Tusk.
Na początku spotkania szef rządu podziękował służbom i samorządowcom za ich pracę. - Nie ma powodu, żebyśmy uznali, że nasza mobilizacja może się zakończyć dzisiaj. Od zachodu, od strony Zachodniego Pomorza, opady śniegu będą się posuwać, na wschodzie mamy ciągle niskie temperatury - powiedział.
Podczas odprawy nie zabrakło standardowych działań PR-owych. Premier dopytywał przedstawicieli służb m.in. o miejscowości, które podczas śnieżyc były odcięte od świata, interesował się też stanem linii kolejowych i zabezpieczeniem energetycznym.
Zaskakujące było tło, na jakim wystąpił Tusk. Była to mapa Polski z dokładnie podanymi lokalizacjami zespołów ratownictwa medycznego, zarówno tych specjalistycznych, jak i podstawowych. Były one oznaczone odpowiednimi literami na mapie kraju. To niezwykle wrażliwa informacja, pokazująca, gdzie stacjonują chociażby wyspecjalizowane jednostki ochrony zdrowia. Taka wiedza może być niezwykle cenna dla potencjalnego wroga.
Przypomnijmy, że w ostatnich dniach jeden z portali podnosił temat zdjęcia wykonanego w wigilię przy granicy polsko-białoruskiej, na którym widać prezydenta Karola Nawrockiego i szefa BBN Sławomira Cenckiewicza przed mapą. Jak się okazało, mimo medialnej burzy, mapa nie zawierała danych wrażliwych - co potwierdził też MON. I już kilka dni później Donald Tusk pozuje z mapą, na której precyzyjnie zaznaczono rozmieszczenie jednostek medycznych.