Pierwsze posiedzenie w sprawie ks. Michała Olszewskiego oraz m.in. urzędniczek resortu sprawiedliwości rozpoczęło się przed warszawskim sądem o godz. 10.
Strona obrończa wnioskowała o odroczenie terminu m.in. do czasu wyłonienia zgodnego z ustawą składu sądzącego.
Strona obrończa przedstawiła solidne argumenty
Mec. Adam Gomoła reprezentujący jedną z urzędniczek podkreślił, że "mamy dzisiaj do czynienia z sytuacją, w której de facto 2/3 składu sądzącego w tej sprawie bardzo mocno absorbującej opinię publiczną i obserwowanej z dużą uwagą przez społeczeństwo, nie pochodzi z losowania".
Podkreślił, że w związku z tym, że miał się rozpocząć przewód sądowy i przesłuchanie oskarżonych, skład sądu powinien być nie tylko odpowiednio przygotowany, ale także właściwy i wyłoniony zgodnie z ustawą.
- Chciałbym zwrócić uwagę, że losowe ustalanie składu wydaje się wielką wartością jeżeli chodzi o zapewnienie prawa do rzetelnego procesu przed bezstronnym sądem. Zwrócę uwagę, że przepis art. 47 b o ustroju sądów mówi, że skład może ulec zmianie, jeżeli sąd nie może rozpoznać sprawy w dotychczasowym składzie lub z uwagi na długotrwałą przeszkodę w rozpoznawaniu sprawy przez któregoś z sędziów. Popieram wniosek o odroczenie do 17 listopada. Abyśmy mieli pełną gwarancję, że będziemy procedować przed sądem całkowicie bezstronnym - argumentował jeden z obrońców.
Decyzja sądu
Ponadto padła kwestia nieobecności na sali jednego z obrońców.
Po przerwie, sąd zadecydował, że "nieobecność jednego z obrońców nie wstrzymuje biegu sprawy". - Sąd nie dał rady dodzwonić się w przerwie do nieobecnego pełnomocnika - poinformowano obecnych na sali.