„Der Spiegel” ocenia, że w trakcie wizyty Pistoriusa w Pentagonie „nie było czuć amerykańskiej złośliwości ani szyderstw pod adresem Niemiec”. Strony uzgadniały „ściślejszą współpracę w dziedzinie zbrojeń”, a Hegseth chwalił swojego niemieckiego odpowiednika.
„To przyjazne spotkanie jest zaskakujące, bo dotychczas relacje obu ministrów były raczej konfrontacyjne” - ocenia tygodnik. Przypomina, że na jednym z zamkniętych spotkań ministerialnych po rozpoczęciu przez Izrael i USA wojny przeciwko Iranowi Pistorius miał powiedzieć Hegsethowi, że nie pozwoli się strofować.
Według gazety ministerstwo obrony Niemiec włożyło dużo pracy w przygotowanie spotkania Pistoriusa w Pentagonie. Niemieccy urzędnicy i wojskowi „cierpliwie tłumaczyli stronie amerykańskiej, jak mocno Niemcy zmieniły kurs w sprawach obronności”. Fakty te „dotarły również do Hegsetha, który dotąd chętnie wygłaszał tyrady przeciwko krajom europejskim, a szczególnie przeciwko Niemcom”.
Ocieplenie stosunków na linii Waszyngton-Berlin?
„Der Spiegel” odnotowuje, że przed kamerami w Pentagonie Hegseth „niemal wylewnie chwalił Pistoriusa”, a Niemcy stawiał za przykład dla innych państw w Europie.
Po spotkaniu strony podpisały list intencyjny, którego celem jest ściślejsza współpraca niemieckich i amerykańskich firm zbrojeniowych. „Pomysł jest następujący: ponieważ po uderzeniach wojskowych na Iran amerykańskie magazyny amunicji są w dużej mierze puste, niemieckie firmy mają pomóc w szybkim zwiększeniu produkcji rakiet przeciwlotniczych i broni precyzyjnej” - pisze „Der Spiegel”.
Postępu nie ma natomiast w przypadku dostawy amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk. Mimo uzgodnienia przez Niemcy zakupu tych rakiet od USA na szczycie NATO w lipcu „przebieg rozmów od tamtej pory był rozczarowujący” - podkreśla „Der Spiegel”. Zgodnie z obecnymi planami Niemcy miałyby otrzymać pierwsze te pociski dopiero na początku lat 30. lub w połowie tej dekady.