Polska Agencja Prasowa informowała w lutym, że Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia czynu zabronionego ws. wycinki drzew na wyspie Kępa Bazarowa w Toruniu.
"Wszczęte zostało śledztwo z artykułu 181 par. 1 Kk, który mówi o tym, że kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. W tej sprawie wchodzę w grę zniszczenia w świecie roślinnym o znacznych rozmiarach. Postępowania zostało wczoraj wszczęte. Poczekajmy, dajmy czas prokuratorowi, żeby wszystko w tej sprawie sprawdził"
- powiedział prokurator Kukawski.
W trakcie czynności sprawdzających prokuratura wykazała, że doszło do wycinki drzew w większych rozmiarach niż w decyzjach środowiskowych w tej sprawie.
"Prezydent za to nie odpowiada"
"Wycięto nie do końca to, co trzeba i ile trzeba. Chodzi o różne rodzaje drzew, o różnej średnicy pni. Na pewno udało nam się ustalić, że dokonano tego niezgodnie z pozwoleniami. Jeszcze ustalimy, kto w naszej ocenie za to odpowiada. Mamy dwie firmy - pierwsza przygotowywała inwentaryzację, a druga wykonywała wycinkę"
- powiedział prokurator Kukawski.
Kępa Bazarowa to wyspa między Wisłą a jej południową odnogą Małą Wisłą — zlokalizowana dokładnie naprzeciwko historycznego centrum Torunia — średniowiecznego zespołu miejskiego wpisanego na lista światowego dziedzictwa UNESCO.
W sprawie wycinki drzew było kilka doniesień do prokuratury - także miejskich społeczników. W części wskazywano na możliwą odpowiedzialność w tej sprawie prezydenta miasta Michała Zaleskiego.
Prokuratura odmówiła jednak wszczęcia śledztwa w tym aspekcie sprawy.
"Kwestia ewentualnego nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez prezydenta miasta Torunia zakończyła się już odmową wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Motywowane jest to brakiem ustawowych znamion czynu zabronionego. Mamy tu decyzje o inwestycji polegającej na przebudowie mostu drogowego. Prezydent i jego urzędnicy powierzyli wykonywanie obowiązków w zakresie tej inwestycji - m.in. kwestii przyrodniczych - podmiotom profesjonalnym. Te miały wykonać swoje prace zgodnie z decyzjami Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, jak i wojewody. Pierwsze dotyczy uwarunkowań przyrodniczych, a drugie samej inwestycji drogowej. Podmioty profesjonalne - wbrew temu, co powinny zrobić - nie do końca wywiązały się ze swoich obowiązków należycie. W związku z powyższym - za ich działania i zaniechania prezydent nie może w naszej ocenie odpowiadać"
- powiedział rzecznik toruńskiej prokuratury.
Obrońcy przyrody nie odpuszczają
Pytany o funkcję sprawowanie funkcji kontrolnej Kukawski wskazał, że w zakresie inwentaryzacji kontrola była, a w trakcie wykonywanych prac nadzoru przyrodniczego nie było, ale "nie musiało być".
Z decyzją prokuratury w zakresie braku wszczęcia śledztwa dotyczącego możliwego nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez prezydenta miasta nie zgadzają się społecznicy i osoby składające zawiadomienie w tej sprawie.
"Na pewno zaskarżę postanowienie prokuratury od odmowie wszczęcia śledztwa w tym aspekcie tej sprawy. Złożę do sądu wniosek o nadanie statusu osoby pokrzywdzonej. Boli mnie serce i nie mogę pogodzić się z tym, co się tam stało. Tam wycięto - a mam taką informację z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska - 2,9 ha lasu bez pozwolenia. Będę dochodził sprawiedliwości w tej sprawie. Prokurator śledczy, który w końcu będzie rozpoznawał tę sprawę, jest w stanie ocenić, że w tej sprawie było sterowanie ręczne przez prezydenta"
- powiedział Piotr Marach z Zielonego Torunia.
Rzecznik prasowa Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska Bydgoszcz Anna Gondek informowała wcześniej, że "skala naruszenia środowiska przyrodniczego, w tym zniszczenie roślin, wykracza poza zakres decyzji RDOŚ w Bydgoszczy o środowiskowych uwarunkowaniach dla tego przedsięwzięcia oraz decyzji Wojewody Kujawsko-Pomorskiego o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej".
Dodała, że wycinka zadrzewień nie została poprzedzona uzyskaniem zezwolenia, w trybie ustawy o ochronie przyrody.
"W ramach inwestycji do wycinki przewidziano 136 sztuk drzew, a rzeczywistej wycince bez stosownego zezwolenia poddano dodatkowe 25 sztuk drzew, zlokalizowanych na terenie inwestycji w pasie drogowym oraz pasie tymczasowego zajęcia (określonych w projekcie budowlanym). Ponadto wycięto bez zezwolenia drzewa zlokalizowane poza pasem drogowym, a trwające postępowanie wyjaśniające ustali ich dokładną liczbę. Kwestie ewentualnego naruszenia form ochrony przyrody i ochrony gatunkowej zostaną wyjaśnione na etapie wszczętego postępowania w trybie ustawy o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie, celem ustalenia możliwości wystąpienia szkody w środowisku"
- poinformowała Gondek.