Do zdarzenia objętego aktem oskarżenia doszło latem ubiegłego roku w powiecie prudnickim. Dwaj młodzi mężczyźni wracający ze spotkania towarzyskiego zatrzymali "na stopa" osobowego opla, którym kierował oskarżony.
Według pokrzywdzonych, zamiast uzyskać pomoc w podwiezieniu, zostali napadnięci przez kierowcę pojazdu. Ten po wyjściu z samochodu z użyciem noża i gróźb zastraszył ich, uderzył jednego z pokrzywdzonych, a następnie zabrał im pieniądze i karty do bankomatu.
Oskarżony, który w przeszłości był już karany m.in. za rozboje, nie przyznaje się do winy. Jak twierdzi, jeżeli kiedyś popełniał jakieś przestępstwa, to się do nich przyznawał. Tym razem - według jego oświadczenia - został niesłusznie oskarżony, z zajściem, o którym opowiadają pokrzywdzeni, nie ma nic wspólnego i nie wie, dlaczego znalazł się na ławie oskarżonych.