Zgromadzenie organizowane przez Nacjonalistyczny Górny Śląsk zostało zgłoszone pod hasłem: "Katowice miastem nacjonalizmu", co wzbudziło sprzeciw części katowiczan.
Wystosowali oni list w tej sprawie do władz miasta. Władze Katowic – wskazując, że manifestacja jest legalna - zapowiedziały jednak złożenie do sądu pozwu przeciwko organizatorom zgromadzenia o naruszenie dóbr i dobrego imienia miasta poprzez posługiwanie się tym hasłem.
Przewodniczący zgromadzenia nacjonalistów nie chciał wypowiadać się na temat hasła ani komentować zapowiedzi miasta. "Sprawa jest w toku" – powiedział jedynie.
Nie wykluczył wydania oświadczenia.
Nacjonaliści zebrali się na placu Miarki w Katowicach, m.in. pod flagami Obozu Narodowo-Radykalnego i z banerami o treści: "It is ok to stay white", "Front oczyszczenia narodowego". W licznej asyście policji ruszyli trasą przemarszu, ulicą Jagiellońską. Pod znajdującym się przy niej pomnikiem Wojciecha Korfantego czekali przeciwnicy marszu z tęczowymi flagami i parasolkami. Mieli transparenty z napisami: "Tu są granice przyzwoitości", "Nacjonalizm nie przejdzie", wznosili okrzyki: "Wolność równość tolerancja" i "Śląsk wolny od faszyzmu". Konfrontacja skończyła się na wymianie okrzyków.
Narodowcy przemaszerowali następnie ulicami śródmieścia Katowic, skandując także: "Bóg honor ojczyzna", "Młodzież wolna od marksizmu", "Naszym wzorem Janusz Waluś", "Śmierć wrogom ojczyzny", "Polska wolna od lewactwa", "Nachodzą nacjonaliści" i "Nie zaciskaj pasa, zaciskaj pięść".
Oficer prasowa katowickiej policji młodsza aspirant Agnieszka Żyłka potwierdziła, że podczas marszu nie doszło do incydentów.