W niedzielę o godz. 7 rozpoczęło się głosowanie w II turze wyborów prezydenckich. Startują w niej Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski.
"Mamy dziś drugi etap święta demokracji, czyli drugą turę wyborów prezydenckich" – powiedział dziennikarzom po oddaniu głosu marszałek Senatu Tomasz Grodzki, któremu w głosowaniu towarzyszyła żona. Dodał, że należy pamiętać, iż głosowanie to nie tylko przywilej obywatelski, ale również, w pewnym sensie, obowiązek.
Zaznaczył, że "jeśli chcemy mieć jakiś wpływ na życie naszego kraju", powinniśmy stawić się w lokalu wyborczym i oddać swój głos. Podkreślił, że jest to przywilej demokracji, której "trzeba strzec, trzeba chronić, trzeba się dla niej czasami poświęcać".
Grodzki wskazał, że żyjemy w kraju, w którym "zaprzątają nas problemy od gospodarczych po pandemię czy po kwestie demograficzne". Dodał, że demokracja w swej istocie trwa, pomimo sporów i ich temperatury oraz "pomimo tego, że istnieją w narodzie głębokie podziały".
Porównał też emocje i ekscytację związane z wyborami do tych, które panowały w pierwszych częściowo wolnych wyborach 1989 r. i w pierwszych wyborach samorządowych w 1990 r.
Zapytany o spodziewaną frekwencję, odpowiedział, że ma nadzieję, iż będzie ona "rekordowa" m.in. biorąc pod uwagę zainteresowanie kampanią wyborczą, "jakie tłumy przychodziły na spotkania", a pomimo, jak dodał, "problemów z głosowaniem za granicą".