Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Łukasz Żak skazany. To uzasadnienie sądu przejdzie do historii. "Co trzeba mieć w głowie" [ZOBACZ]

Wszystko pana interesowało, koszulki, Vuittony, Balenciagi, ale nawet nie to, co pan zrobił. Uważam, że zero refleksji. Testował pan moją cierpliwość wiele razy. Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe i jeszcze raz podkreślę. To nie jest wina mediów, naprawdę. To nie jest tu zapotrzebowanie medialne. Panie Żak, dlaczego ta kara? Nie chcę już, żeby były Julie, Jakuby, Pauliny, Anie, Kasie na drodze i uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami jak pan - mówił podczas uzasadnienia wyroku 20 lat więzienia dla Łukasza Żaka sędzia Maciej Mitera.

Łukasz Żak, sprawca śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej we wrześniu 2024 r., został skazany na 20 lat więzienia z prawem do ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 15 latach przez śródmiejski sąd rejonowy w Warszawie.

Żak musi jeszcze zapłacić na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej 10 tys. zł oraz wypłacić zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku po 300 tys. zł dla każdej z osób, a dla poszkodowanej w wypadku znajomej Pauliny 150 tys. zł.

Uzasadnienie wyroku, które wygłosił na sali sądowej sędzia Maciej Mitera przejdzie niewątpliwie do historii. Cytujemy jego fragment.

Jak trafnie urząd prokuratorski zakwalifikował - naruszenie reguł ruchu drogowego było umyślne. Pani mecenas mówiła, że jej klient błądził, że był to błąd. Jak ten błąd definiujemy?  Jeżeli sobie popatrzymy, jak błąd definiuję jako mylne wyobrażenie o istniejącym stanie rzeczy. Czy pan Łukasz Żak miał mylne wyobrażenie? Nie miał mylnego wyobrażenia o istniejącym stanie rzeczy.

Będąc pod wpływem alkoholu, rozpoczynając zabawę na terenie Warszawy ze swoimi przyjaciółmi, tam pił, w lokalu "Ćma" pił, i potem z premedytacją wsiadł. Nie wiem, codziennie przemierzam trasę Łazienkowską, i myślę, co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona, to jest mały czołg, do prędkości ponad 200 km/h. Nie ma szans, naprawdę, nie ma szans nawet reakcji, to jak zawsze mówiłem, że w latach 50., 60. nasi kierowcy też by motocyklisty nie zauważyli, bo byli nieprzyzwyczajeni. Nikt nie miałby szans z tym Arteonem. Tak jak mówię, przyrównuję go do małego czołgu. Rozpędził pan do tej prędkości mały czołg i z premedytacją pan to zrobił. Nagrywane tutaj, nie wiem, chciał pan komuś zaimponować? Przecież to groziło katastrofą i tak się skończyło

Panie Żak, powiem tak, może na wyrok nie, ale na tę karę pracował pan sobie tutaj latami. To jest wypadkowa całej pana działalności, naprawdę. Urząd prokuratorski mówił, że nie widzi przesłanek. Ja tak obserwowałem pana podczas tego procesu, też nie widziałem. Wszystko pana interesowało, koszulki, Vuittony, Balenciagi, ale nawet nie to, co pan zrobił. Uważam, że zero refleksji. Testował pan moją cierpliwość wiele razy. Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe i jeszcze raz podkreślę. To nie jest wina mediów, naprawdę. To nie jest tu zapotrzebowanie medialne. Panie Żak, dlaczego ta kara? Nie chcę już, żeby były Julie, Jakuby, Pauliny, Anie, Kasie na drodze i uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami jak pan. Kara w mojej ocenie uwzględniła pana motywacje, pobudki, natężenie złej woli, stopień winy, społeczność szkodliwość tych czynów. I to jest po prostu wypadkowa, tak mi wyszło.

Wyrok nie jest prawomocny.


Łukasz Żak oskarżony był m.in. o spowodowanie wypadku, kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości, przekroczenie prędkości i niedostosowanie prędkości do warunków na drodze, a także kierowanie samochodem przy aktywnym zakazie prowadzenia pojazdów. Żak przyznał się do dwóch zarzutów - kierowania volkswagenem oraz przekroczenia prędkości.

Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.

Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.

Źródło: niezalezna.pl, TVP w likwidacji

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska