Zgodnie z wprowadzonym przez rząd ograniczeniem liczba podróżujących środkiem transportu publicznego nie może przekraczać połowy miejsc siedzących.
W środę i w czwartek w Krakowie łącznie kilkanaście razy były podstawiane rezerwowe autobusy i tramwaje dla pasażerów, którym nie udało się wejść do regularnie kursujących linii. Dodatkowe autobusy inspektorzy lub kierowcy albo motorniczy wzywali m.in. w okolicach Szpitala Uniwersyteckiego.
„Z naszych obserwacji wynika, że takie sytuacje zdarzają się przede wszystkim rano, kiedy osoby muszą dostać się do pracy, ale i do sklepów spożywczych, piekarni. Także po południu, podczas powrotów z pracy”
– powiedział rzecznik prasowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie Marek Gancarczyk.
Jak podkreślił, MPK stara się jak najszybciej reagować na wezwania prowadzących pojazdy oraz inspektorów, którzy w różnych częściach miasta obserwują przystanki i ruch w środkach transportu publicznego.
Łącznie w rezerwie MPK przygotowało 20 tramwajów i 50 autobusów.
Krakowskie MPK zakazuje kierowcom i motorniczym wychodzenia z kabin do pasażerów, ale równocześnie apeluje o czujność i prosi o zgłoszenia, jeśli zauważą, że na przystanku lub w pojeździe jest więcej pasażerów niż połowa miejsc siedzących. „Chodzi nam też o bezpieczeństwo naszych pracowników, nie mogą oni cały czas koncentrować się na liczbie osób w pojazdach” – powiedział rzecznik krakowskiego MPK.
Komendant Główny Policji gen. Jarosław Szymczyk zapowiedział w środę restrykcyjne działania w stosunku do kierowców, których autobusy lub tramwaje będą przepełnione.
Polski Związek Pracodawców Transportu Publicznego przygotował pismo do premiera i ministra spraw wewnętrznych, w którym nie zgadza się na obciążenie kierowców i motorniczych taką odpowiedzialnością, podkreślając, że nie mają oni fizycznych i technicznych możliwości, aby liczyć pasażerów.
W Krakowie część linii kursuje według sobotniego rozkładu jazdy, część zostało zawieszonych. Od przyszłego tygodnia planowane jest zwiększenie częstotliwości kursów.