Kosiniak-Kamysz - b. minister pracy i polityki społecznej w rządzie PO-PSL - zapytany w TVP Info, czy jako prezydent podpisałby ustawę o podwyższeniu wieku emerytalnego, powiedział, że "nie podpisałby takiej ustawy".
Zdaniem szefa PSL ponowne obniżenie wieku emerytalnego w 2017 roku dało "bagaż doświadczeń". "Wyciągnąłem z tego wnioski, ponieważ obywatele wypowiedzieli się w tej sprawie" - dodał.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że dla niego "głos narodu jest głosem wiążącym".
"Nie ma do tego powrotu, wygrała inna opcja, która dzisiaj powinna zaproponować, w jaki inny sposób należy zmienić ustawy o ubezpieczeniu społecznym, żebyśmy nie doświadczyli podniesienia podatku dla pracowników"
- powiedział Kosiniak-Kamysz.
Od października 2017 r. przywrócony został wiek emerytalny: 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Był to powrót do stanu sprzed przeprowadzonej przez rząd PO-PSL reformy z 2012 r., która wprowadziła stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego do 67 lat bez względu na płeć.
Kandydat PSL na prezydenta tłumaczył decyzję rządu PO-PSL o podwyższeniu wieku emerytalnego tym, że "Polska jest społeczeństwem starzejącym się, siwiejącym".
"Siwieje Polska, siwieje Europa. Dziś na jednego emeryta przypadają cztery osoby w aktywności zawodowej. W 2035 roku będą przypadać dwie osoby pracujące na jednego emeryta. Zaproponowaliśmy takie rozwiązania, żeby zmniejszyć to obciążenie"
- zaznaczył.