Najbliższe wybory parlamentarne, choć nie ma jeszcze oficjalnej daty, mają odbyć się jesienią 2027 roku. Mimo że kampania wyborcza jeszcze nie wystartowała - coraz częściej pojawiają się sondaże pokazujące poparcie społeczne dla poszczególnych partii politycznych. Podium składa się z reguły z Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. Niżej, a często nawet pod progiem wyborczym, plasują się obecni koalicjanci Donalda Tuska. W tym - Polskie Stronnictwo Ludowe pod przywództwem Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Dla przykładu, ludowcy, jak wynika z ostatniego sondażu Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu", mogliby liczyć na 3,55 proc. poparcia. Tym samym, nie uzyskaliby sejmowych mandatów.
Kłeczek ujawnia: Kosiniak-Kamysz na jednej liście z Tuskiem
Miłosz Kłeczek, dziennikarz TV Republika w swoim coniedzielnym programie, podzielił się dziś z widzami informacją dot. tego, jak mogłyby wyglądać listy wyborcze w przyszłym roku. Powołał się na rozmowę z "jednym z wysoko postawionych działaczy PSL-u". Wbrew zapowiedziom polityków PSL, że mają oni plan startować z własnej listy - z informacji podanych przez Kłeczka wynika zupełnie inny scenariusz.
"Mam informacje zakulisowe, to się z nimi podzielę, bo to nie jest tak, że ja nie rozmawiam z politykami na przykład z PSL-u. Rozmawiam, mam tam swoich ludzi. Mam jakieś informacje. To, że nie przychodzą, to nie znaczy, że nie dzielą się informacjami..."
– zaczął Kłeczek.
I kontynuował: "nie wskazując nazwiska - jeden z działaczy wysoko postawionych PSL-u powiedział mi, że w zasadzie to już jest dogadane, że Kosiniak-Kamysz pójdzie na jednej liście z Donaldem Tuskiem".
"Dzisiaj mają dwa procent w sondażach, nie mają żadnej alternatywy, nie mają już żadnej "trzeciej drogi". I podobno jest już taki agreement i porozumienie, że jak tak dalej pójdzie, to pójdą razem..." - dodał dziennikarz TV Republika/
Jednak, jego zdaniem - "jak pójdą razem, to Kosiniak-Kamysz będzie pierwszym, który wyprowadzi de facto sztandar PSL-u z Sejmu. Wejdzie do tego Sejmu, ale Tusk go zje podczas kolejnej kadencji i PSL-u już nie będzie".
Beata Kempa, będąc wśród gości programu, zwróciła się do Jolanty Milas (PSL) słowami:
"Gdyby było jasne, że startujecie sami, to byście już dzisiaj nie zgodzili się na to, co się dzieje w sprawie służby zdrowia i w sprawie tego skandalu z tym młodym człowiekiem [Dawidem Kacprzykiem]. A wy tak naprawdę działania Donalda Tuska w tej sprawie popieracie, te wypowiedzi pana Sawickiego też. Widzimy milczenie pana Kosiniaka-Kamysza. I rzeczywiście prawdą jest, że możecie wejść w bardzo szczątkowej ilości, bo znamy przecież Donalda Tuska..."