- O co w tej chwili ta wojna się toczy? Dla Ukraińców to jasne. Próbują utrzymać swoją niepodległość, próbują ochronić swoich ludzi, próbują zachować swoje terytorium. Z punktu widzenia Rosji, cele jasno były określone jeszcze dwa miesiące temu, ale o co w tej chwili toczy się ta wojna? - zastanawiał się Tomasz Sakiewicz.
- Wojna toczy się o to, aby zlikwidować suwerenne i niepodległe państwo ukraińskie i podporządkować sobie Ukraińców jako „mniejszych Rosjan” - rozpoczął Władysław Teofil Bartoszewski.
Jak mówił, „ta wojna nie jest o terytorium, a o przetrwanie narodu, przetrwanie państwa”.
- Putin z tego nie zrezygnuje. Nawet, jeśli cała Ukraina obróci się w gruzy. Jemu nie zależy na obszarze, a na tym, by nie było narodu ukraińskiego w swoim niepodległym państwie. To niestety może być długa wojna na wyniszczenie. Putin ma szanse ją wygrać, bo dysponuje większą ilością żołnierzy i uzbrojenia. Straty są dla niego nieistotne
- przekonywał polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Zauważył, że „Putin cieszy się ogromnym poparciem wśród większości Rosjan”, którzy - jak tłumaczył - „nie uważają, że Ukraina jest niepodległym i niezależnym państwem”. - Dlatego ta wojna może trwać bardzo długo - skonkludował.
Z przedmówcą nie zgodził się europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki. Jego zdaniem analiza polityka PSL się zdezaktualizowała.
- Ta wojna o to się toczyła, ale już się nie toczy. To Ukraińcy zwalczyli, przy wielkim wsparciu Polski, Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Ukraina obroniła swoją niepodległość, obroniła swoją wolność, obroniła tożsamość - takiej tezy będę bronił. Tego już im nikt nie zabierze
- rozpoczął eurodeputowany.
Zdaniem Czarneckiego, „teraz wojna toczy się o zachowaniu integralności terytorialnej”. - Putin w tej chwili - w sposób dość racjonalny - stara się skupić wysiłki militarne na szeroko rozumianym wschodzie i południu. Zapewnić możliwość połączenia z Krymem i przebić się dalej na południe. Następnym celem nie będzie Finlandia, nie będą kraje bałtyckie, a Mołdawia. Jest to kraj relatywnie mały, z małymi siłami zbrojnymi. Jego część jest już okupowana przez Rosję. To kraj związany ekonomicznie z Rosją, z silną prorosyjską opcją polityczną - zarysował polityk PiS.