Rośnie liczba migrantów, którzy tłoczą się przed ogrodzeniem z drutu kolczastego na zamkniętym od strony polskiej przejściu granicznym Bruzgi-Kuźnica Białostocka – wynika z informacji przekazywanych przez białoruskie media państwowe.
Na zdjęciach widać zarówno białoruskich funkcjonariuszy, którzy nie reagują na działania ludzi gromadzących się na granicy, jak i przedstawicieli mediów. Sądząc po tym, że zdjęcia publikują państwowe agencje i stacje telewizyjne, są to dziennikarze właśnie tych mediów.
Od rana na przejściu granicznym w Kuźnicy po stronie białoruskiej gromadzą się migranci. Przygotowywana jest próba siłowego forsowania granicy. Wszystko odbywa się pod nadzorem białoruskich służb. Polscy żołnierze są w gotowości.
Szykują się niedobre scenariusze. Skoro przepchnięto tych ludzi, to już pewnie nie będą chcieli zawrócić. Oni mają wywołać duże zamieszanie, mają doprowadzić do ofiar, do strzelaniny, a już na pewno bijatyki na naszej granicy. Ten scenariusz chyba jest oczywisty. Po to się tym ludziom daje różnego typu narzędzia, w tym z bronią gazową, by atakowali. A na przedzie wysyła się jedno dziecko, a z tyłu tysiące młodych mężczyzn
– powiedział na ante nie TVP Info Tomasz Sakiewicz.
Zauważył, że taki obrazek – z dzieckiem wystawionym na przodzie – służy służbom białoruskim, by ten obrazek „lepiej wyglądał”.
Ruszają ze szturmem na naszą granicę. Czy chodzi o nas, czy o Ukrainę, czy destabilizację Europy, tych wariantów jest na stole Putina bardzo dużo. Będzie uruchomiony ten, na który mu się pozwoli,. Jedno jest pewne, Putin jest dzisiaj na wojnie z Zachodem, na wojnie z Polską, Litwą, Łotwą, tylko że ta wojna na razie przebiega możliwie bezkrwawo. Jak to dalej będzie? Bardzo dużo zależy od nas, od spójności wewnętrznej kraju, od siły Polski, od zwartości NATO
– podkreślił redaktor.
"Wiemy o tych jednostkach brytyjskich i amerykańskich, które ćwiczą u nas, są postawione w stan gotowości. Wiemy o gotowości wysłania na Ukrainę żołnierzy brytyjskich. To wszystko może być kubeł zimnej wody dla Putina. Pamiętajmy też, że sankcje na reżim Łukaszenki to jest dużo za mało. One muszą też dotknąć Moskwę, bo inaczej nic nie zatrzymamy, to się nie skończy" – ocenił.