Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Opozycja zupełnie nieprzygotowana do debaty. Minister Przydacz tłumaczy, jak działa Frontex

Opozycja podczas debaty o wprowadzeniu stanu wyjątkowego przekonywała, że rząd nie współpracuje z NATO, oraz nie koordynuje sytuacji z unijną agencją odpowiedzialną za bezpieczeństwo granic, z Frontexem. – Niestety opozycja nie do końca przygotowała się. Wystarczyło zobaczyć na komunikaty ministerstwa spraw zagranicznych (…) Mogliby najpierw zwrócić się z odpowiednim pytaniem do MSZ, z uprzejmością przekazalibyśmy w szczegółach z kim rozmawiamy, tak aby opozycja poczuła się odpowiednio doinformowana, choć o tym wszystkim komunikujemy w mediach od kilku tygodni – mówił w rozmowie z Katarzyną Gójską na antenie radiowej Jedynki wiceszef MSZ, Marcin Przydacz.

Straż Graniczna informowała wczoraj, że reżim Łukaszenki zwozi kolejnych migrantów w pobliże granicy z Rzeczpospolitą Polską.

"Po stronie białoruskiej kolejne grupy cudzoziemców ukryte za lasem, kilkaset metrów od linii granicy, czekają aby w dogodnym czasie i miejscu próbować nielegalnie dostać się do Polski" - poinformowała na Twitterze Straż Graniczna. Na granicy polsko-białoruskiej na wysokości Usnarza Górnego wciąż koczuje grupa migrantów. Redaktor pytała o sytuację na naszej wschodniej granicy.

Każdego dnia są próby nielegalnego przekroczenia granicy. Informował również o tym minister Kamiński. Szacujemy, że nawet do 10 tys. migrantów zostało w ostatnich tygodniach ściągniętych celowo przez Aleksandra Łukaszenkę na Białoruś, celem ich następnie przeszmuglowania przez granicę Unii Europejskiej czy to na Litwę, czy to na Łotwę, czy do Polski

– podał wiceminister.

Ocenił, że właśnie dlatego jest taka twarda pozycja rządu polskiego w tej kwestii.

Wiedzieliśmy, że jeśli przepuścimy jakąkolwiek grupkę, przy jakiejkolwiek argumentacji – tą którą podpowiadała opozycja w Polsce, to za tą grupą 30 osób, przyjdzie kolejna setka, a za nią kolejny tysiąc  i mielibyśmy murowany kryzys migracyjny na granicy. Stąd też konieczność zachowania regulacji takich, jakie one są, stąd też konieczność wprowadzenia stanu wyjątkowego w miejscowościach przygranicznych, aby wprowadzić tam porządek, aby zapewnić bezpieczeństwo wschodniej granicy polskiej i wschodniej granicy Unii Europejskiej – powiedział.

– My też mamy swoją odpowiedzialność w ramach UE – dodał.

Opozycja podczas debaty o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie z Białorusią, opozycja formułowała argumenty, że polski rząd nie współpracuje z NATO, że nie koordynuje sytuacji z Frontexem – unijną agencją, która jest dedykowana strzeżeniem granic, że decyzje podejmujemy na własną rękę, nie konsultując i nie współpracując z innymi.

Wiceszef MSZ rozprawił się z tymi tezami.

Niestety opozycja nie do końca przygotowała się przed tą debatą sejmową. Wystarczyło zobaczyć na komunikaty ministerstwa spraw zagranicznych. Odnosząc się do współpracy z Frontexem, pamiętajmy, że ta unijna organizacja odpowiedzialna za bezpieczeństwo granic, nie ma swoich zasobów kadrowych i sprzętowych – opiera się na zasobach państw członkowskich

– podał.

Powiedział, że gdy w lipcu Litwa poprosiła Frontex o wsparcie, oczywiście Frontex tego wsparcia udzielił, ale udzielił go w ten sposób, ze zwrócił się do państw członkowskich – na przykład do Polski.

Połowa z oficerów Straży Granicznej, która pojechała w ramach Frontexu na Litwę, to byli oficerowie polscy, a śmigłowiec, którym Frontex latał na granicy litewsko-białoruskiej to była maszyna udzielona przez nas, przez Rzeczpospolitą Polską. To też pokazuje żebyśmy mieli świadomość jak jest, bo być może wyobrażenie Frontexu jest nieco inne. My z Frontexem jesteśmy w bieżącym kontakcie

– mówił.

"Ja sam niedawno, trzy dni temu widziałem się z dyrektorem Frontexu. Rozmawialiśmy, wymienialiśmy się informacjami. Ocena przyczyn tego kryzysu na granicy jest pomiędzy nami absolutnie zbieżna. Podobnie z resztą z NATO. Nasz ambasador przy kwaterze głównej jest w zasadzie w codziennym kontakcie i ze mną i przekazuje informacje do NATO. Informujemy jaka jest sytuacja. Gdyby opozycja chciała, mogłaby najpierw zwrócić się z odpowiednim pytaniem do MSZ, z uprzejmością przekazalibyśmy w szczegółach z kim rozmawiamy, tak aby opozycja poczuła się odpowiednio doinformowana, choć o tym wszystkim komunikujemy w mediach od kilku tygodni" – powiedział.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane