Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Boją się wojny. Pierwsi uchodźcy z Ukrainy ubiegają się o ochronę międzynarodową w Polsce

Tysiące osób z całej Polski przyjechało w piątek na przejście graniczne z Ukrainą w Medyce na Podkarpaciu, żeby odebrać swoich bliskich i znajomych. Na Podkarpaciu wszystkie przejścia graniczne z Ukrainą działają. Ruch na nich jest wzmożony. - Zgłosiły się pierwsze osoby, które ubiegają się o ochronę międzynarodową - podał rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu Piotr Zakielarz.

[polcam:https://niezalezna.pl/431479-ukrainskie-termopile-bohaterska-smierc-wszystkich-13-ukrainskich-obroncow-wyspy-wezy]

Piotr Zakielarz dodał, że na każdym przejściu pracują dodatkowi funkcjonariusze. „Chcemy, żeby te odprawy, których jest sporo, odbywały się w miarę na bieżąco” – powiedział.

Zakielarz podkreślił, że do SG zgłosiły się pierwsze osoby, które chcą ubiegać się o ochronę międzynarodową. „Zajęliśmy się nimi zgodnie z procedurami” – zaznaczył.

Przedstawiciel SG podkreślił, że mimo dużego ruchu na przejściach granicznych, strażnicy wciąż kontrolują, czy nie jest nielegalnie przekraczana tzw. zielona granica.

Jak dodał, wprowadzone przez rząd ułatwienia - m.in. brak kwarantanny czy zaświadczenia o szczepieniu na COVID-19 - znacznie usprawniły odprawy.

Rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego Michał Mielniczuk powiedział, że do wszystkich punktów recepcyjnych, które działają w regionie, zgłosiły się osoby, które otrzymają niezbędną pomoc.

„Zdecydowana większość tych osób po otrzymaniu takiej pomocy np. jak ciepły posiłek same ruszy w dalszą, zaplanowaną podróż m.in. do znajomych w Polsce. Są też osoby, które zostały przewiezione przez autobusy do miejsc tymczasowych, które zostały zorganizowane w innych województwach”

– zaznaczył Mielniczuk.

Pomoc Ukraińcom

Wokół przejścia granicznego oraz w całej miejscowości zaparkowane są tysiące samochodów z rejestracjami z całej Polski. Jak powiedziały osoby, które w nich czekają, przejechali po znajomych, którzy boją się wojny.

Na samym przejściu widać dużo ludzi, to przede wszystkim kobiety z małymi dziećmi. Rozdawana jest im ciepła kawa, niektórzy wsiadają do autobusu podstawionego przez straż pożarną, który zawiezie ich do punktu recepcyjnego, który działa w pobliskiej hali sportowej.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP, twitter.com

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane