Piotrowski na konferencji prasowej kończącej jego kampanię prezydencką powiedział, że już wiele osób głosowało na niego. "Osoby te czynią to korespondencyjnie, mam ich imiona, nazwiska, a także miejscowości, skąd wysyłały swoje głosy. Jeśli komuś przyjdzie do głowy szachraić, czy to w sondażach czy mieszać w rzeczywistych wynikach wyborów, to chcę powiedzieć, że odnotowujemy już te głosy i bardzo serdecznie za nie dziękuję" - powiedział.
"Chcę powiedzieć, że każdy wynik, który uzyskam w tych wyborach prezydenckich, uważać będę i uważam za satysfakcjonujący" – dodał kandydat.
Piotrowski ocenił, że kampania prezydencka była nietypowa, ponieważ były "dwa podejścia". "Nie udało się poprzednio, kiedy premier Sasin wydrukował mnóstwo kart wyborczych, co kosztowało blisko 70 milionów złotych. Postulowałem wówczas, że musi zostać pociągnięty do odpowiedzialności – także premier Mateusz Morawiecki - i to podtrzymuję" – powiedział.
Piotrowski postawił zarzut, że obecna kampania wyborcza "stoi pod znakiem niekonstytucyjności". Powołał się na art. 128 ust. 2 Konstytucji, zgodnie z którym marszałek Sejmu zarządza wybory prezydenckie nie później niż na 75 dni przed upływem kadencji urzędującego prezydenta. "Pani marszałek ogłosiła te wybory o 12 dni za późno, więc są one obarczone wadą konstytucyjną. Dlatego należy i trzeba będzie to później wyjaśnić" – zapowiedział.
Podkreślił, że udało mu się w kampanii poruszyć wiele ważnych tematów jak przypomnienie postulatu ochrony życia ludzkiego "od samego początku do naturalnej śmierci", konieczności obniżenia podatków czy sprawę wyjaśnienia afery SKOK Wołomin. "Idzie o milion poszkodowanych Polaków, którzy stracili łącznie 10 miliardów złotych" – przypomniał.
Zdaniem Piotrowskiego w tej kampanii wyborczej kluczową rolę mogły odegrać sondaże, "mieć większy nacisk na obywatela niż nawet media, gdyż media się sugerują sondażami".
"Dziwnym trafem nikt nie pytał, jak te sondaże były robione. Jak to jest, że gdy Platforma Obywatelska zmienia swojego kandydata jednego dnia po południu, to następnego dnia wieczorem sondaże pokazują, że ma on 20 procent?"
– pytał Piotrowski.
Przekonywał, że sposób prowadzenia badań sondażowych wskazuje na to, że "układ okrągłostołowy nadal w Polsce trwa". "Lansuje się tylko dwóch kandydatów, a wcześniej kandydatkę, inne osoby spycha się na margines, także medialny, poprzez sondaże. Tak dalej być nie może" – oświadczył
"Swój start też postrzegam jako chęć przełamania tego układu okrągłostołowego, który obowiązuje u nas od ponad 30 lat" – dodał Piotrowski.