Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Historia słynnego zdjęcia z Powstania Warszawskiego. Prawda jest inna, niż dotychczas sądzono

Przez dziesięciolecia jedna z najbardziej rozpoznawalnych fotografii z Powstania Warszawskiego kryła w sobie nieprawdziwą historię. Dopiero w 2021 roku odkryto prawdę o mężczyźnie uwiecznionym na zdjęciu. Co istotne, przeżył on wojnę, lecz pech niestety go nie opuścił.

Powstanie Warszawskie to 63 dni heroicznej walki, która na zawsze zmieniła oblicze stolicy. Wśród tysięcy opowieści o męstwie powstańców, jedna fotografia przez lata budziła szczególne emocje. Przedstawiała mężczyznę wyciąganego z kanału przez niemieckich żołnierzy - scena, która miała symbolizować tragiczny los wielu powstańców zmuszonych do ucieczki podziemnymi przejściami.

Reklama

Przez lata w publikacjach historycznych można było przeczytać dramatyczną wersję tej historii. Rzekomo uwieczniony na fotografii powstaniec miał zostać schwytany przez Niemców podczas próby ucieczki kanałami, a następnie rozstrzelany w egzekucji przy ulicy Dworkowej na Mokotowie. Taka interpretacja fotografii idealnie wpisywała się w narrację o okrucieństwie niemieckim i tragicznym losie powstańców. Zdjęcie stało się symbolem bezlitosności okupanta i męczeństwa polskich żołnierzy.

Ale okazało się, że nie dotyczy to tego zdjęcia.

Przełom nastąpił w 2021 roku, gdy ujawniono relację Andrzeja Umińskiego. Okazało się, że mężczyzna na fotografii to jego ojciec - por. Jerzy Umiński pseudonim "Zbroja". Był to doświadczony żołnierz walczący w oddziale osłony Komendy Obwodu OS-V pułku "Baszta" na Mokotowie.

Prawdziwa historia okazała się znacznie bardziej skomplikowana niż mit, który narósł wokół zdjęcia. Por. Umiński rzeczywiście został schwytany przez Niemców, ale jego los potoczył się zupełnie inaczej, niż dotychczas sądzono.

Gehenna jeńca wojennego. I smutny koniec...

Po schwytaniu Jerzy Umiński trafił do fortu Bema, skąd następnie przetransportowano go do obozu przejściowego Dulag 142 w Skierniewicach. Stamtąd jego droga wiodła do jednego z obozów jenieckich w III Rzeszy, gdzie otrzymał numer 224618. Pobyt w niemieckiej niewoli był ciężką próbą, ale por. Umiński przetrwał. Doczekał końca działań wojennych i wyzwolenia obozu przez wojska alianckie. Po zakończeniu wojny mógł wrócić do Polski, gdzie czekali na niego żona i synowie.

Niestety, historia por. Umińskiego nie miała szczęśliwego zakończenia. W 1947 roku Jerzy Umiński zginął tragicznie w wypadku drogowym. Jadąc motocyklem do swojego biura, został potrącony przez nieprawidłowo wyprzedzającą wojskową ciężarówkę. Zmarł na miejscu.

Powstaniec, który przeżył piekło kanałów warszawskich, niemiecką niewolę i gehennę obozów jenieckich, został pochowany w grobie rodzinnym na Cmentarzu Powązkowskim.

Źródło: muzeumpowstaniawarszawskiego.pl, niezalezna.pl
Reklama