Paulina Hennig-Kloska, dotychczasowa wiceprzewodnicząca Polski 2050, ogłosiła wczoraj powstanie koła parlamentarnego Centrum, w skład którego ma wejść 15 posłów i 3 senatorów dotychczas związanych z Polską 2050.
Przed rozpadem klub Polski 2050 liczył 31 członków - teraz oba kluby mają 15 członków, a 2 polityków, którzy odeszli z Polski 2050 pozostaje niezrzeszonych. Do klubu Centrum dołączyła także Izabela Bodnar, która wystąpiła z klubu PL2050 w połowie ubiegłego roku.
Cała lista polityków w tekście: Kto znalazł się w klubie Centrum, a kto został w Polsce 2050? LISTA
Były przewodniczący Polski 2050 w gorzkich słowach ocenił sytuację w partii. Jego zdaniem - "to nienawiść do nowej przewodniczącej" zdecydowała o rozłamie.
Ta grupa rozłamowców pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski nie odchodzi z tego powodu, że ma inne pomysły na politykę, inny program, inną wizję. Ich powód jest jeden - nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Mówię to wprost, żebyście państwo nie byli manipulowani opowieściami o wartościach, statutach itp. To nienawiść do wybranej w demokratycznych wyborach przewodniczącej, u niektórych nosząca być może cechy klinicznej nienawiści, u innych - głębokiej niechęci, doprowadziła do tego podziału. Na nienawiści i niechęci nikt nigdy niczego nie zbudował i długotrwałego nigdy nie zbuduje. Rozłamowcy tracą miejsca w Polsce 2050, w jej ciałach statutowych, tak wynika ze statutu, przestają być członkami partii. Będą klubem parlamentarnym nie mają partii, nie mając organicznego podłoża, będąc zawieszonym na parlamentarnej aktywności. To wystarczy im do tego, żeby negocjować z premierem, rozgrywać polityczne gierki, ale to nie wystarczy, by w 2027 r. być czymś innym, niż wypełniaczem list Koalicji Obywatelskiej
– mówił podczas rozmowy z dziennikarzami.
Wyraził też rozczarowanie samą Hennig-Kloską.
- Czuję się oszukany. Uważam, że na oszustwie, zdradzie nie buduje się obecności politycznej. Hennig-Kloska jest ministrem, którego wielokrotnie broniłem wobec koalicjantów, którzy przy różnych kryzysach. Jeśli spełni się to, co pewnie się stanie, Koalicja Obywatelska będzie 3 albo 4 listą, z której będzie startowała do parlamentu - dodał.
Hennig-Kloska odpowiada Hołowni
O słowa Hołowni zapytana została sama Hennig-Kloska. Skontrowała je, zwracając uwagę na to, że były lider partii jako pierwszy podjął decyzję o "odejściu z polityki".
To ja przypomnę panu marszałkowi Hołowni, że to on pierwszy podjął decyzję o wycofaniu się z życia zawodowego, politycznego w takim zakresie, w jakim to robił dotychczas. To on pierwszy podjął decyzję, że nie będzie startował na lidera Polski 2050. No i wtedy wiele osób też poczuło się oszukanych
– stwierdziła.
I dodała: "darujmy sobie tego typu słowa. Jeżeli pan marszałek podjął taką decyzję, ja również miałam prawo i moi koledzy, koleżanki do wybrania swojej drogi. Bo to on był osobą, która skupiła nas w tym ruchu, a nie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz".
Hennig-Kloska, która stanęła na czele nowego klubu "Centrum", choć jeszcze nie tak dawno temu mówiła, że "nigdzie się nie wybiera", twierdzi, że "negatywne emocje trzeba odłożyć na bok i przyjąć profesjonalną postawę, bo dzięki temu aksamitnemu - jak ja to nazywam - rozwodowi, możemy odzyskać przestrzeń profesjonalną do pracy i zająć się najważniejszymi sprawami".