W ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE. Czas na ruch Senatu RP. Tego ruchu jednak nie ma, ponieważ marszałek Tomasz Grodzki powiedział, że Senat na najbliższym posiedzeniu raczej nie zajmie się tą ustawą. Tłumaczył, że porządek posiedzenia, które zaczyna się 12 maja, jest już wypełniony.
Na co ma czas?
W czwartek mam z nim proces, w którym chce mnie wsadzić na 3 lata do więzienia za to co mówiłem i pisałem, również na państwa antenie. Na to ma czas. Z tego co wiem, ściga bardzo wielu dziennikarzy, więc gdzież on będzie miał czas na "jakieś tam fundusze odbudowy", kiedy musi zatkać usta wszystkim, którzy opisują aferę kopertową
– mówił na antenie TVP Info Tomasz Sakiewicz.
Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” ocenił, że senat próbuje dokonać obstrukcji – spowolnienia procesu na ile się da. Zaznaczył, że oni nie mogą trzymać tego powyżej miesiąca, bo wiedzą, że wtedy Fundusz by się automatycznie ratyfikował.
To próba uszkodzenia tej ratyfikacji prawnie w taki sposób, by ona mogła stać się nieważna, czyli wprowadzenia takich poprawek, by nabrać na to część posłów Lewicy i PSL-u, a następnie przedstawić Unii wadliwą ratyfikację, by UE nie mogła jej zaakceptować, nie mogła stwierdzić, że jest to ratyfikacja zgodna z prawem polskim czy unijnym. Jest to taki plan „zróbmy szkody gdzie się da”. Mają nieduże szanse, ale jednak. Jeżeli wszyscy będą się trzymali planu Grodzkiego, to ta krucha większość w senacie może doprowadzić do poważnych uszkodzeń procesu ratyfikacyjnego, a wręcz go sparaliżować
– mówił Tomasz Sakiewicz.
Oczekiwanie na pieniądze z UE
Zwrócił uwagę na kolejny problem. Niektóre kraje z niecierpliwością czekają na środki z UE. „Co gorsza, jeśli politycy unijni się zorientują, że Polska jest tutaj głównym problemem w ratyfikacji, to zaczną się zastanawiać jak tę Polskę wymiksować z tych pieniędzy. Nie byłoby to proste, ale zachęta płynie wprost od ich największych aliantów” – dodał.
Gdyby się okazało, że są kolejne miesiące oczekiwania, to kraje, które w tej chwili toną bez tych funduszy, jak Portugalia, Włochy, ale myślę że też Francja bardzo potrzebuje tych środków, zaczną kombinować, jak te pieniądze wypłacić bez udziału Polski, może w ramach samej strefy euro
– powiedział.
Ocenił, że gdyby ten proces stał się wielomiesięczny – z powodu uszkodzenia legislacji – to nie wykluczone, że zaczęto by Polskę obchodzić. „Tym bardziej, że nam kraje, które by się z tego powodu naprawdę ucieszyły, jak Holandia czy Niemcy – podkreślił.