Karolina Kucharska to była urzędniczka resortu sprawiedliwości, która została zatrzymana, a następnie aresztowana w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Obecnie, podczas procesu przed Sądem Okręgowym w Warszawie, razem z ks. Michałem Olszewskim i Urszulą Dubejko, odpowiada z wolnej stopy.
W styczniu 2025 r. Kucharska złożyła zażalenie na postanowienie prokuratora ws. dowodów rzeczowych. 12 marca 2026 r. rozpoznał je Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, a konkretnie sędzia Jakub Iwaniec.
Sąd o represyjnych czynnościach prokuratora Woźniaka
"W przekonaniu sądu wydanie zaskarżonego postanowienia w przedmiocie dowodów rzeczowych, nastąpiło w drodze splotu bezprawnych i bezskutecznych procesowo czynności dokonanych przez wadliwie umocowanych prokuratorów, zwłaszcza jednego - Piotra Woźniaka"
- stwierdził sędzia Iwaniec w uzasadnieniu, do którego treści dotarł portal Niezalezna.pl. Podkreślając:
"Oznacza to, że zaskarżone postanowienie nie wywołało skutków prawnych, bowiem w świetle standardów ochrony jednostki wynikających z Konstytucji oraz zasad rzetelnego procesu, nie zostało ono wydane w konfiguracji procesowej pozwalającej na jego wydanie przez uprawnionego prokuratora, a zatem było nielegalne oraz niezasadne w stopniu rażącym i oczywistym".
Zgodnie z 106 § 2 ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze, Prokurator Krajowy może delegować prokuratora powszechnej jednostki organizacyjnej prokuratury do innej jednostki organizacyjnej prokuratury. Jak wynika obowiązujących przepisów, akt delegacji prokuratora Piotra Woźniaka do Prokuratury Krajowej mógł wydać tylko legalny Prokurator Krajowy, którym w tym czasie był (i jest nadal) prokurator Dariusz Barski. Zdaniem sądu, pomimo sporządzenia i podpisania takiego aktu w stosunku do prokuratora Piotra Woźniaka przez innych prokuratorów używających tytułu Prokurator Krajowy, tj. przez prokuratora Jacka Bilewicza, czy przez prokuratora Dariusza Korneluka, należy go uznać za bezskuteczny, bowiem został wydany przez nieuprawniony podmiot. Co za tym idzie stwierdzić należy, że nie wywołuje on skutków prawnych w zakresie, gdy tak wadliwie delegowany prokurator podejmuje wobec obywatela czynności o charakterze represyjnym, a takimi są bez wątpienia czynności pozbawiające władztwa na rzeczą.
– wyjaśniono w uzasadnieniu.
Sąd stwierdził, że czynności prokuratora Woźniaka wobec Karoliny Kucharskiej mają charakter represyjny - i ten fragment uzasadnienia został podkreślony.
Zdaniem sądu, skutkiem pierwotnego grzechu (pierwotnego błędu o charakterze prawno-ustrojowym) jakim było powierzenie Jackowi Bilewiczowi, a później Dariuszowi Kornelukowi faktycznych kompetencji przysługujących Prokuratorowi Krajowemu oraz petryfikacja tego stanu rzeczy metodą faktów dokonanych, jest uznanie czynności, zdziałanych przez wyżej wymienionych, w tym indywidualnych aktów o charakterze decyzji procesowych i kadrowych, jako bezskutecznych.
Sąd uznał Piotra Woźniaka jako "skażonego" prokuratora w tej sprawie, wskazując, że nie powinien wykonywać czynności, które przeprowadził.
- Sąd rejonowy dostrzega rażące i oczywiste uchybienia związane z „delegowaniem" Piotra Woźniaka do Prokuratury Krajowej, które w tym konkretnym wypadku mają doniosłe znaczenie dla konstytucyjnych wartości generalnych (najważniejszych dóbr prawnych) w sprawie Karoliny Kucharskiej. Stąd też orzeczono jak w sentencji, nakazując ww. zwrot wszystkich zabranych rzeczy, które uznane zostały za dowód rzeczowy
- wskazano.