Ciekawe jest jednak to, że niemal cała siła wykorzystywana jest do wytworzenia tej fałszywej alternatywy, a nie do rzeczowej debaty na temat samego przedsięwzięcia. Mamy zatem wulgarną stygmatyzację sceptyków („zakute łby”), straszenie agresją Rosji i odpowiedzialnością za śmierć Polaków, którzy za rok mają ginąć w atakach drogowych (Sikorski w swoim sejmowym exposé), czy przekonywane, iż kredyt z Komisji Europejskiej to najkorzystniejszy mechanizm finansowy, choć nikt nie wie i nie dowie się, jakie są realne jego warunki. Jest także czarowanie, że polityka wpisana w SAFE (tzw. warunkowość, czyli wypłacanie pieniędzy tylko wówczas, gdy instytucje UE będą zadowolone z poziomu „praworządności” w naszym kraju i ze stopnia uległości wobec wyroków TSUE), jest tylko kontrolą antykorupcyjną. Jednym słowem koalicja rządząca zrobiła dokładnie wszystko, by uniemożliwić uczciwą debatę na temat finansowania naszej armii, czyli najwyraźniej taka dyskusja z wyłożonymi wszystkimi kartami na stół była dla niej wyjątkowo kłopotliwa. Najbardziej odrażająca jest jednak ta fałszywa alternatywa – albo SAFE, albo bezbronność. W najnowszym numerze miesięcznika „Nowe Państwo” były minister Piotr Nowak, wybitny i niezwykle doświadczony ekspert od zarządzania zadłużeniem instytucji państwa, a dodatkowo absolwent wojskowej uczelni, bezwzględnie rozprawia się z tą manipulacją. Robi to w sposób tak klarowny, czytelny i spokojny, a jego słowa jaskrawo kontrastują z jazgotem szantażu, który serwują mniej lub bardziej rozgarnięci przedstawiciele koalicji dowodzonej przez Tuska. Tak właśnie powinna wyglądać debata publiczna dotycząca fundamentalnej sprawy dla nas wszystkich, czyli bezpieczeństwa. „Zakute łby” to nie tylko objaw autentycznego podejścia do ogromnej części obywateli Rzeczypospolitej, domagających się wiedzy i ograniczenia do minimum sfery tajności, lecz także oznaka jakiejś dramatycznej desperacji. Nikt bowiem nie kwestionuje potrzeby zbrojeń, rozbudowy armii i radykalnego wzmocnienia odporności Polski na agresję Rosji czy kogokolwiek innego. Ale, niestety, ludzie, którzy przez całe lata, gdy Rosja otwarcie szykowała się do ludobójczego pochodu, opowiadali o jej pokojowych intencjach, demokratycznej transformacji, są najmniej wiarygodnymi doradcami w sprawie obrony naszego państwa. Skoro Tusk, Sikorski i reszta potrafili tak dramatycznie się mylić, lub dramatycznie łgać na temat Moskwy, to jak dziś ktokolwiek rozsądny miałby traktować ich deklaracje poważnie? Polska nie stoi pod ścianą. Nie musimy wybierać pomiędzy unijną polityką polityczno-obronną a brakiem możliwości finansowania armii. Możemy rozwijać nasz potencjał w oparciu o własne możliwości finansowe i czynić to w sposób racjonalny i skuteczny, a dodatkowo wzmacniający sojusze, realnie mogące nas wesprzeć w ewentualnej chwili próby. Możemy w tym procesie współpracować także z niemieckimi firmami – ale na zasadach dobrowolności i obopólnej korzyści, a nie dlatego, że pożyczka wymusza na nas kupno czegoś, co ma budować jakiś mityczny europejski potencjał wojskowy, a nie nasz własny – polski.
Więcej na ten temat w najnowszym numerze miesięcznika "Nowe Państwo"
📢 Już jest❗️ Marcowe #NowePaństwo
— Nowe Państwo (@NowePanstwo) March 8, 2026
W polityce nie ma przypadków. Są tylko interesy, o których nie mówi się głośno. W najnowszym numerze sprawdzamy, kto naprawdę pociąga za sznurki i jaki rachunek wystawią nam decydenci. 🕵️♂️
📥 Zaprenumeruj: https://t.co/ivtsAg7x48 pic.twitter.com/ruy1X1t1la