W 2014 r. trójka asesorów sądowych po zakończeniu ścieżki legislacyjnej w Polsce wniosła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka skargę na Polskę. Po konkursach w KRS z 2008 r. nie zostali nominowani na stanowiska sędziowskie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Odwołali się od tej decyzji kolejno do sądów administracyjnych i wnieśli skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego. Obie instytuje uznały, że nie mogą badać prezydenckiej prerogatywy.
Po 12 latach zapadł wyrok ETPCz, z którego wynika, że skład orzekł jednomyślnie, że doszło do naruszenia artykułu 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka gwarantujący prawo do rzetelnego postępowania sądowego poprzez dostęp do sądu.
"Trybunał stwierdził, że skarżący mieli prawo do rzetelnego postępowania przy rozpatrywaniu ich kandydatów na stanowisko sędziowskie i mieli uzasadnione i rozsądne oczekiwanie, że ich wnioski zostaną należycie rozpatrzone. Ponieważ skarżący nie zostali poinformowani o przyczynach odmowy powołania ich przez Prezydenta i nie mogli się od tej odmowy odwołać, nie byli chronieni przed decyzją, którą można zasadnie uznać za arbitralną"
- czytamy w uzasadnieniu.
Każdemu ze skarżących asesorów Polska ma wypłacić 13 tys. euro tytułem zadośćuczynienia za poniesioną niemajątkową szkodę.
Bat na prezydenckie prerogatywy
Środowisko sędziowskie nie widzi przypadkowości w tym orzeczeniu. Prof. Ireneusz Kamiński już przed zapadnięciem wyroku ocenił, że będzie to "»skok na prezydencką prerogatywę« w sprawie sędziów".
Były sędzia ETPCz ocenił, że art. 6 EKPCz, na który powołali się skarżący "nie ma zastosowania do materii administracyjnych".
"(...) a to właśnie przypadek dostępu do zawodu sędziego. Dodatkowo EKPC nie chroni prawa dostępu do służby publicznej. Na wprowadzenie takiej gwarancji nie zgodzili się twórcy EKPCz. Skarga powinna więc już dawno zostać uznana za niedopuszczalną jak wiele innych dotyczących materii prawa administracyjnego i dostępu do służby publicznej. Jest jednak mrożona przez 12 lat i nagle wyskakuje z zamrażarki"
- dodał w swoim wpisie na platformie X.
Była szefowa KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka oceniła, że taki wyrok oznacza "sędziokrację".
Po opublikowaniu wydanego wyroku pojawiły się już pierwsze komentarze.
Dzisiejszy Wyrok ETPC to zamach na prerogatywę Prezydenta , a zarazem zamach na kontytucyjny ustróǰ RP‼️ Trybunał, dokonując oceny braku sądowej kontroli decyzji Prezydenta RP o odmowie powołania kandydatów na urząd sędziego, w istocie wkroczył w konstytucyjnie chronioną sferę… pic.twitter.com/wouAv4Q5rT
— Kamila Borszowska-Moszowska (@Kamilabormosz) May 21, 2026
Europejski Trybunał Praw Człowieka zdecydował poza materią konwencyjną i zrealizował polityczne zamówienie - negując oczywistą prerogatywę @prezydentpl @NawrockiKn ⤵️
— Prawnicy dla Polski (@PRAWNICYdlaPOL) May 21, 2026
Stawiamy tezę, że chodzi o umożliwienie @w_zurek powrotu na stanowisko sędziowskie - a zapewne i szykowanemu… https://t.co/itPMYR9NKe
W zasadzie wszyscy wiedzieliśmy jaki będzie wyrok. Plan jest taki. Jeśli KRS wskaże Prezydentowi na stanowisko sędziowskie tzw. " aktywistę" i Prezydent odmówi powołania, to "aktywista" złoży skargę do ETPCZ, a następnie zostanie zawarta z nim ugoda na 10 000 EURO. Będzie… https://t.co/87cZDninlk
— Dagmara Pawełczyk-Woicka (@DPawelczykW) May 21, 2026