W nagraniu skierowanym kilka dni temu do Rady Najwyższej Ukrainy marszałek Senatu Tomasz Grodzki mówił w nim m.in., że Ukraińcy dają mnóstwo przykładów najwyższego poświęcenia, męstwa i determinacji w obronie swojej ojczyzny. "Ale trzeba to podkreślić z całą mocą: cały cywilizowany świat musi działać z podobną determinacją i bezwzględną wolą poskromienia agresora" - podkreślił Grodzki.
"Sankcje muszą być kompletne i stanowczo egzekwowane. Dlatego muszę Was przeprosić za to, że niektóre firmy w haniebny sposób kontynuują działalność w Rosji, że nadal przez Polskę jadą tysiące tirów na Białoruś i dalej, że nadal rząd importuje rosyjski węgiel i nie potrafi zamrozić aktywów rosyjskich oligarchów. W ten sposób z niedającą się zaakceptować hipokryzją nadal – nawet wbrew intencjom - finansujemy zbrodniczy reżim, który zdobyte pieniądze zużywa na mordowanie niewinnych ludzi. Agresor musi być całkowicie izolowany i musi boleśnie odczuć, że świat twardo stoi po stronie zaatakowanych i nie pozwoli na rzeź Ukrainy" - oświadczył również Grodzki.
Słowa Grodzkiego wywołały oburzenie i natychmiastową reakcję ze strony senatorów PiS, którzy złożyli wniosek o odwołania go ze stanowiska marszałka Senatu.
- Oceniam słowa marszałka Grodzkiego jako skrajnie nieodpowiedzialne. Daje swoimi słowami pożywkę rosyjskiej propagandzie. To szkodliwe z punktu widzenia niezbędnej dzisiaj jedności, by wspólnie dbać o interes Polski i całej Europy. Cieszę się, że senatorowie niemal automatycznie po tych słowach złożyli wniosek o odwołanie marszałka Tomasza Grodzkiego. Daje to - z jednej strony - szansę na debatę w sprawie tej wypowiedzi, która jest nie bez znaczenia dla Polaków, a z drugiej strony - nie wszyscy senatorowie mają jednakową wrażliwość i mam wrażenie, że pan Grodzki poszedł tak daleko, że część senatorów zastanowi się, jak nad tym wnioskiem głosować
- powiedział w programie #Jedziemy Artur Soboń.
Odnosząc się do jego wypowiedzi na temat rzekomego importu węgla z Rosji, Soboń stwierdził:
Panu marszałkowi pomylił się rządy. To nie rząd w Polsce sprowadza węgiel, tylko rząd kraju obok. Są w Polsce prywatne firmy, które sprowadzały węgiel na cele odbiorców indywidualnych także z Rosji, ale nigdy nie był on stosowany w energetyce przez państwowe spółki.
Wiceminister był pytany także o to, jak ocenia głosy, by nie zważając na decyzje Unii Europejskiej wprowadzić embargo na rosyjską ropę.
- Musimy dzisiaj budować unijną koalicję i Polska jest państwem, które stawiało wysoko kwestię sankcji i ostrej polityki wobec Rosji. Taką jedność udało się zbudować. Są różnice w interesach i spojrzeniu poszczególnych państw, ale jedność jest dużą wartością i Polska powinna przede wszystkim stawiać na wspólne projekty, w tym także sankcje. W sytuacji, w której nie ma wspólnej zgody, można zgodzić się na scenariusz, że władze Unii Europejskiej dają wolną rękę krajom członkowskim na wprowadzanie dalszych sankcji, ale już po uzgodnieniu z Komisją i Radą Europejską. Działania państw na własną rękę osłabiają działanie UE
- zaznaczył.