Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Efekt naśladownictwa i chęci rozgłosu. Prof. Konopczyński: szkoła przestała spełniać rolę wychowawczą

To nie jest tak, że młody człowiek budzi się pewnego dnia rano i mówi: "a ja dzisiaj pójdę i kogoś zabiję”. Zapowiedź dokonania strasznych czynów, jak mieliśmy tu do czynienia, to krzyk rozpaczy. Ten 19-latek cierpiał na brak uważności, na to, że nikt się nim nie interesuje. Dla zagubionej młodzieży nieważne jest, czy to jest rozgłos pozytywny, czy negatywny, byle był. Ostatnie zdarzenia potwierdzają również, że polska szkoła stała się zbyt wąskim projektem dydaktycznym, który nie uczy zdolności uważności i empatii wobec drugiego człowieka – mówi portalowi Niezależna.pl prof. Marek Konopczyński, pedagog resocjalizacyjny z Uniwersytetu w Białymstoku.

W środę w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-letni uczeń zaatakował nożem osoby znajdujące się na terenie placówki. Poszkodowanych zostało dziewięć osób - pięciu uczniów, dwóch nauczycieli i dwie osoby postronne. Ranni trafili do szpitali w Ostrołęce i Łomży. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Sprawca został zatrzymany przez policję. Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce wszczęła śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa. 19-latek miał mieć w plecaku również ładunek wybuchowy domowej konstrukcji.

Dziś do ataku doszło w szkole w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem. Napastnikiem był 15-letni były uczeń placówki. W wyniku zdarzenia ranne zostały trzy osoby. Jedna z poszkodowanych, 37-letnia pracownica szkoły, zmarła. Nożownik został obezwładniony przez dyrektora szkoły. Na miejscu szybko zjawiła się policja.

W sieci pojawiła się informacja, że ataki nastoletnich nożowników mogą mieć związek z internetowym wyzwaniem. 

Z kolei w miejscowości Sierpc w woj. mazowieckim zatrzymano 17-latka, który zamierzał przeprowadzić atak w szkole. Nastolatek mówił na terenie szkoły, że planuje zrobić "coś niebezpiecznego", że planuje "zrobić komuś krzywdę". Był przygotowany do zbrodni – spakował dwa noże. 

"DASDASDSADAS"

Portal Niezależna.pl poprosił o komentarz prof. Marka Konopczyńskiego, pedagoga resocjalizacyjnego z Uniwersytetu w Białymstoku o ocenę wydarzeń, do których w ostatnich dniach doszło w mazowieckich szkołach. 

To jest dramatyczna i skrajna sytuacja w polskich warunkach, aczkolwiek w niektórych państwach na świecie znana i rozpoznawalna, chociażby w Stanach Zjednoczonych.

– wskazuje ekspert.

Jak pojawiały się tego typu sytuacje, to od razu można było się spodziewać, że będą naśladowcy. Młodzież w toku swojego rozwoju, w tzw. socjalizacji, szuka jakichś wzorców i niestety czasami trafia na negatywne wzorce. W związku z tym bardzo ważna jest w tym wszystkim rola mediów, żeby tego typu sytuacjom, jak w ostatnich dniach na Mazowszu, nie nadawać wymiaru sensacji i rozgłosu. Z doświadczenia i z badań wiemy, że dla młodzieży nieważne jest, czy to jest rozgłos pozytywny, czy negatywny – byle był.

– dodaje.

W przypadku młodych ludzi dotyczy to młodzieży problemowej, a nie każdego dziecka. Dotyczy to młodych ludzi, którzy mają problemy w szkole, jakieś problemy nierozwiązane w domu rodzinnym etc. Taki rozgłos jest dla nich po prostu jakąś formą odreagowania i kompensacji różnych porażek. Dlatego media nie powinny opisywać faktów i nadawać im wymiaru sensacji, tylko raczej zastanowić się, co zrobić, żeby do tego nie dochodziło. Po wczorajszym nagłośnieniu całej sprawy we wszystkich mediach można się było spodziewać, że niestety, będzie ona miała swój ciąg dalszy. 

– uważa prof. Konopczyński.

Młodzi tracą zaufanie do świata dorosłych i zwracają się do sobie podobnych, z problemami. Agresja, która niestety nie tylko w Polsce, ale na świecie jest już wszechobecna, zawsze będzie miała negatywne konsekwencje w postaci takich zachowań. Możemy tutaj mówić o cyberprzestrzeni, ale też o różnych innych miejscach, gdzie ta agresja występuje, łącznie z polityką. Młodzież się uczy. A od kogo się uczy? Od nas, dorosłych – kontynuuje nasz rozmówca.

Prof. Konopczyński wskazuje też na postępujący kryzys funkcji wychowawczej szkoły.

Szkoła stała się zbyt wąskim projektem dydaktycznym. Przede wszystkim jest zorientowana na dostarczanie wiedzy, jej egzekwowanie, egzaminy i testy. Za mało uwagi przykłada do procesu wychowawczego. W tej chwili młodzież uzyskuje z wielu źródeł bardziej aktualną wiedzę niż w szkole. Tymczasem szkoła powinna być miejscem, gdzie dzieci otacza się opieką, wskazuje się im normy społeczne, wychowawcze i bardziej wychowuje, ponieważ rodzina często nie ma na to czasu. Powiedzmy sobie szczerze: rodzice są zagonieni i mają swoje problemy zawodowe, ekonomiczne, społeczne. Globalnie ta młodzież nie ma aż takiego dużego wsparcia, więc tę rolę powinna przejąć trochę szkoła. Cały czas nawołuję o przywrócenie funkcji wychowawczej w szkole, a nie tylko dydaktycznej. W tych trudnych czasach jest ona szczególnie istotna, chociażby w kwestii patriotyzmu, którego nie nauczymy się z samej lekcji, lecz spotykając różne osoby, bohaterów. Ten patriotyzm poniekąd wyklucza również zachowania agresywne wobec rówieśników, więc widziałbym tę rzecz w większej całości. Szkoła obecnie nie uczy głębokości relacji ani zrozumienia. Nie uczy też zdolności uważności i empatii wobec drugiego człowieka. Jeśli ktoś jest empatyczny i zauważy, że u kogoś zmienia się zachowanie, to powinien się tym zainteresować. Powinien to zrobić dom rodzinny i rodzice, ale także szkoła, gdzie młodzież spędza najwięcej czasu.

– wyjaśnia.

To nie jest tak, że młody człowiek budzi się pewnego dnia rano i mówi: "a ja dzisiaj pójdę i kogoś zabiję". Zawsze są wcześniej symptomy i określone formy zachowania. Od pewnego czasu taki młody człowiek zaczyna zachowywać się odmiennie. Zaczyna być opryskliwy i agresywny wobec rówieśników oraz nauczycieli, albo odwrotnie – wycofuje się i nagle staje się małomówny. To są symptomy, które wskazują na potrzebę, by tym dzieckiem się ktoś zainteresował. Ten 19-latek, który zapowiedział, że będzie miał "głośne urodziny", to był taki krzyk rozpaczy. To znaczyło, że on cierpiał na brak uważności, na to, że nikt się nim nie interesuje, że jest nikim, i w domu i pewnie w szkole. Gdyby nie zrobił tego wczoraj, to nikt by o tych jego urodzinach nie usłyszał. I nikt by nie słyszał, że w ogóle ktoś taki żyje. 

– kontynuuje.

To jest też kwestia afirmacji, gdyż każdy ma w sobie jakiś potencjał i coś dobrego. Dostrzegajmy, że dany młody człowiek może nie znać matematyki, ale za to jest dobrym i uczynnym człowiekiem. Albo nie zna fizyki, ale fajnie gra w piłkę, co w danym momencie jest dla niego najważniejsze. Niestety, brakuje nam dostrzegania w ludziach tych pozytywnych cech.

– kończy.

 

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska