Rzecznik Urzędu Zapobiegania Katastrofom Peter Koeves powiedział, że podczas uzupełniania środka wybielającego w stojącym na otwartym powietrzu zbiorniku o pojemności 7 m sześc. dolano nieodpowiedniej substancji – według wstępnych informacji kwasu azotowego - co spowodowało reakcję i powstanie chloru gazowego.
Jak poinformował, nie zanotowano niebezpiecznej koncentracji gazu poza strefą ochronną na terenie zakładu i gaz nie zagraża sąsiednim zakładom ani osiedlom mieszkalnym.
Gyoerfi powiedział, że 13 osób doznało ostrego zatrucia, a 15 lżejszego. Wśród objawów, na które się uskarżali, było łzawienie oczu, drapanie w gardle, kaszel i trudności w oddychaniu.
Na miejsce przyjechało kilka karetek pogotowia, przybyły też cztery śmigłowce ratownicze. Poszkodowanych zbadano na miejscu i np. podano kroplówki, tlen lub lekarstwa. Na dalszą obserwację zostali przetransportowani do kilku szpitali.
Spółka Pannonia Bio, do której należy fabryka, podała, że do 4500 l wybielacza dodano w niewyjaśnionych okolicznościach 400 l kwasu azotowego i powstała gwałtowna reakcja. Wiele osób poczuło się wtedy źle. Straty materialne są natomiast bardzo niewielkie, nie było wybuchu ani pożaru.