Jak się dowiedzieliśmy, w ostatnich dniach do red. Tomasza Grodeckiego wpłynął kuriozalny pozew od kancelarii reprezentującej Marka Błońskiego – człowieka, który w wyniku działań Bartłomieja Sienkiewicza (podjętych z pominięciem Rady Mediów Narodowych) tytułuje się likwidatorem PAP. Błoński domaga się od naszego dziennikarza, Tomasza Grodeckiego, zapłaty 20 tysięcy złotych na Fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz publikacji przeprosin przez pół roku w mediach społecznościowych.
Nie wolno mówić „nielegalne”
Błoński chce zamknąć usta każdemu, kto podważa legalność działań „Koalicji 13 Grudnia” w mediach publicznych? Tak można to zrozumieć. W pozwie prawnicy neo-PAP jako jeden z głównych zarzutów wymieniają bowiem „fałszywe i bezpodstawne” twierdzenia Grodeckiego o „nielegalnym objęciu stanowiska przez likwidatora Spółki [PAP] i nielegalnym działaniu kierownictwa Spółki”.
Nominatom nowej władzy nie spodobały się słowa prawdy, które padły m.in. na antenie Radia Wnet, gdzie red. Grodecki punktował:
„Obecne kierownictwo PAP, nielegalne kierownictwo PAP, likwidator, który na nielegalnych zasadach wchodził do PAP (...) doprowadził do tego, że PAP zlikwidował właśnie swoją rzetelność”.
W piśmie procesowym czytamy, że podważanie legalności władzy w PAP „godzi w fundamenty działalności Powoda”. Zawarto też groźbę:
„Informuję ponadto, że Pana działania mogą być rozpatrywane z uwzględnieniem odpowiedzialności karnej, a w razie stwierdzenia prawdopodobieństwa, że noszą one znamiona czynu zabronionego, w szczególności przestępstwa zniesławienia określonego w art. 212 kodeksu karnego, podjęte zostaną niezbędne kroki prawne w celu ochrony praw Spółki”.
Próba legitymizacji „Grupy Wejście”
Atak na dziennikarza Niezalezna.pl to nic innego jak próba zastraszenia środowiska dziennikarskiego i wymuszenia milczenia w sprawie jednego z największych skandali III RP. Przypomnijmy: przejęcie mediów publicznych (TVP, Polskie Radio, PAP) odbyło się z rażącym naruszeniem prawa, co wielokrotnie wskazywali konstytucjonaliści, a nawet sądy rejestrowe, które początkowo odmawiały wpisania likwidatorów do KRS.
Operacja ta, koordynowana m.in. na komunikatorze WhatsApp przez tzw. „Grupę Wejście”, polegała na siłowym wprowadzaniu do budynków ludzi bezprawnie mianowanych przez ministra kultury, z pominięciem kadencyjnej Rady Mediów Narodowych. Dziś ludzie osadzeni na stołkach w ten sposób próbują przy pomocy kancelarii prawnych wymazać pamięć o tych wydarzeniach, żądając od dziennikarzy oświadczeń, że działają „zgodnie z prawem”.
Rosyjski ślad i wpadka z Trumpem
W tle tej prawnej batalii o cenzurę pozostaje kompromitacja neo-PAP. Pozew jest bowiem pokłosiem ujawnienia przez Tomasza Grodeckiego, kto stał za publikacją we wrześniu fałszywej depeszy PAP, w której przypisano Donaldowi Trumpowi słowa, że pomoże Polsce „dopiero po wojnie”. Był to oczywisty fake news, który uderzał w relacje polsko-amerykańskie.
Grodecki ustalił wówczas, że odpowiedzialny za to redaktor Michał Szczygielski to absolwent Państwowego Uniwersytetu w Sankt-Petersburgu – uczelni, której rektorem jest człowiek popierający inwazję na Ukrainę. Zamiast wyciągnąć wnioski kadrowe i uderzyć się w piersi, likwidator Błoński postanowił zaatakować dziennikarza, który ten fakt ujawnił.