Polska ma otrzymać z unijnego programu 43,7 mld euro na wydatki związane z obronnością. Kwota pożyczki pozostaje bez zmian, ale jej wartość w złotych wyraźnie wzrosła. W ciągu kilku miesięcy różnica sięgnęła około 8 mld zł. To efekt osłabienia polskiej waluty. Zmieniło się również oprocentowanie finansowania – informuje "Fakt".
Jeszcze pod koniec maja, gdy podpisywano pierwsze umowy związane z programem, euro kosztowało około 4,21 zł. Przy takim kursie zobowiązanie Polski odpowiadało kwocie 184 mld zł. Obecnie, przy kursie około 4,40 zł za euro, jest to już około 192 mld zł – wyliczył "Fakt".
Ślamazarne tempo wykorzystania
Ale to daleko nie wszystko. Pożyczka wzięta, koszt jej spłaty rośnie, ale – jak się okazuje – pieniądze nie są wydawane w odpowiednim tempie.
Na stronach operatora SFAE, czyli Banku Gospodarstwa Krajowego pojawił się kluczowy dokument „Sprawozdanie z realizacji planu finansowego według stanu na 30 września 2026 roku”. Wynika z niego, że do września wypłaty realizowane z pożyczki SAFE na złożone wnioski wyniosły ok 4,6 miliarda zł.
Na kontach BGK leży prawie cała kwota pierwszej transzy, którą rząd otrzymał w kredycie od Komisji Europejskiej - 28 miliardów złotych. Rząd zobowiązał się, że zapożyczy się na ogólną sumę ok. 43,7 mld euro (prawie 188 mld zł).
A więc z samej pierwszej transzy Polsce udało się zwydatkować jedynie jej 16 proc. Jeżeli popatrzymy na ogólną pulę udało się wydać zaledwie jej 2,45 proc. Tempo jest więcej niż ślamazarne.
W tabelach dostępnych na stronach BGK istnieje jeszcze jedna ciekawostka. Wynika z nich, że poważne kwoty są księgowane jako refinansowanie wydatków Funduszu wsparcia Sił Zbrojnych za okres styczeń - maj 2026 r.
A rząd tak się chwalił. Usiłował pokazywać swoją „sprawczość”, pomimo zarzutów o nielegalne zaciągniecie zobowiązania, z pominięciem ustawy. 5 czerwca ówczesna pełnomocniczka rządu do spraw SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka pisała z dumą:
Pierwsza płatność z SAFE trafiła na konta polskich firm. Tydzień po podpisaniu kontraktów. Realne pieniądze, realne kontrakty, prawdziwe bezpieczeństwo
Na ten wpis odpowiedział również bardzo zadowolony z siebie wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, pisząc: "Nie zwalniamy tempa, bo musi być #PolskaSAFE".
Firmy zbrojeniowe powinny jak najszybciej otrzymać zaliczki, aby zachować płynność i realizować zakontraktowany już sprzęt.
W ogóle z wydawaniem całości środków z FWSZ jest źle, nie tylko ze środków z SAFE. Na wydatki związane z osiągnięciem celów „Programu rozwoju Sił Zbrojnych” oraz Narodowego Programu Odstraszania i Obrony „Tarcza Wschód” tj. na finansowanie zakupów sprzętu wojskowego (w tym amunicji) planowano wydatkować łącznie 72,198 mld zł. Do końca września br. wydano tylko 20 mld zł (28,6 proc. planu).