Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Dlaczego doszło do tragedii w Zofiówce?

W czwartek w Wyższym Urzędzie Górniczym w Katowicach po raz pierwszy zbierze się specjalna komisja, mająca wyjaśnić przyczyny i okoliczności niedawnej katastrofy w kopalni Zofiówka, gdzie w wyniku silnego wstrząsu i wypływu metanu zginęło 10 górników.

Autor:

Przewodniczącym komisji, powołanej przez prezesa Wyższego Urzędu Górniczego Adama Mirka, został dyrektor Departamentu Górnictwa w tym Urzędzie, Zbigniew Rawicki. W skład komisji weszli m.in. przedstawiciele nadzoru górniczego oraz eksperci i naukowcy.

Komisja spotka się po raz pierwszy po tygodniu od przeprowadzenia wizji lokalnej w miejscu katastrofy. Oględziny potwierdziły, że kwietniowy wstrząs spowodował poważne zniszczenia w wyrobisku 900 m pod ziemią. Doszło m.in. do deformacji i uszkodzeń obudowy chodnikowej, zawężenia gabarytów chodnika oraz zniszczenia i przemieszczenia maszyn.

W wizji lokalnej uczestniczyły 34 osoby: przedstawiciele nadzoru górniczego, kopalni, policji, inspekcji pracy, związkowcy oraz eksperci, w tym członkowie specjalnej komisji wyjaśniającej przyczyny i okoliczności katastrofy.

Czy roboty prowadzono prawidłowo?

"Podczas oględzin eksperci oceniali w wyrobiskach zasięg i wielkość skutków, jakie wywołane zostały wstrząsem, który spowodował tąpnięcie w chodniku oraz wydzielenie się metanu do wyrobisk"

- poinformował Wyższy Urząd Górniczy. Magnitudę kwietniowego wstrząsu oceniono na ponad 2,5 stopnia.

"Oceniano m.in. zniszczenia w wyrobisku, w tym deformacje i uszkodzenia obudowy chodnikowej, zawężenie gabarytów wyrobiska, a także zniszczenia i przemieszczenia maszyn oraz urządzeń stanowiących jego wyposażenie. Zlokalizowano miejsca znalezienia poszkodowanych – ofiar zdarzenia"

- podał Wyższy Urząd Górniczy.

Oględziny były możliwe dopiero blisko dwa tygodnie po wypadku ze względów bezpieczeństwa. Konieczne było przede wszystkim usprawnienie wentylacji w rejonie wypadku, dla zapewnienia tam właściwych parametrów powietrza.

Pozyskane w trakcie wizji dane będą ważnym elementem postępowania Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku, który sprawdza m.in., czy roboty górnicze w rejonie, gdzie doszło do katastrofy, prowadzono zgodnie z dokumentacjami i zasadami sztuki górniczej.

Natomiast do głównych zadań specjalnej komisji powołanej przez prezesa Wyższego Urzędu Górniczego będzie należało m.in. określenie mechanizmu wstrząsu "oraz przesłanek zaistnienia tego wstrząsu, którego skutkiem było tąpnięcie oraz wypadek zbiorowy". W kontekście tąpnięcia komisja dokona też analizy zagrożenia metanowego w kopalni, uwzględniającej stosowane metody prognozowania oraz działalność profilaktyczną.

Ogromny wstrząs

Komisja ma również przygotować opinię na temat wpływu prowadzonych robót na sejsmiczność w rejonie wstrząsu oraz możliwość dalszego prowadzenia ruchu zakładu górniczego w tym rejonie. Ponadto oceni akcję ratowniczą po wypadku.

Równolegle z nadzorem górniczym okoliczności wypadku w Zofiówce wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która prowadzi postępowanie dotyczące "sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach poprzez dopuszczenie do prowadzenia robót górniczych w rejonie zagrożonym ryzykiem tąpnięcia i wypływem metanu".

W sobotę 23 kwietnia ok. godz. 3:40 w chodniku robót przygotowawczych w pokładzie 412 na poziomie 900 metrów kopalni Zofiówka doszło do wstrząsu. W jego rejonie było 52 pracowników. 42 wyszło o własnych siłach. Wstrząsowi towarzyszył wypływ metanu, nie doszło jednak do zapalenia ani wybuchu tego gazu. Do zdarzenia doszło podczas drążenia wyrobiska i wiercenia długich otworów strzałowych.

Grupę czterech z dziesięciu poszukiwanych górników znaleziono w dniu wypadku wieczorem ok. 220 metrów od czoła przodka. Dwa dni później ratownicy dotarli do dwóch kolejnych pracowników. Dalsze cztery ofiary wydobyto na powierzchnię po czterech dobach akcji ratowniczej.

Do katastrofy w Zofiówce doszło trzy dni po tragedii w kopalni Pniówek, również należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W wyniku w wybuchów metanu życie straciło tam dziewięć osób - to górnicy i ratownicy górniczy, którzy po pierwszym wybuchu ruszyli na pomoc poszkodowanym. Siedmiu innych pracowników dotąd nie odnaleziono. Ze względu na ekstremalnie trudne warunki pod ziemią, zagrożony rejon, gdzie pozostali górnicy, został otamowany. Przed tygodniem pracę rozpoczęła specjalna komisja, wyjaśniająca przyczyny tragedii w Pniówku.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej