Jak poinformował rzecznik podkarpackich strażaków bryg. Marcin Betleja działania strażaków polegały głównie na wypompowywaniu wody z zalanych piwnic, garaży, posesji oraz na udrażnianiu przepustów drogowcyh.
"Strażacy usuwali też połamane konary i drzewa leżące na jezdniach, ulicach i chodnikach, dozorowali wały przeciwpowodziowe na rzekach i pomagali zabezpieczać workami z piaskiem zagrożone podtopieniem budynki mieszkalne, gospodarcze i użyteczności publicznej"
– wyliczał bryg. Betleja.
Najwięcej zdarzeń odnotowano w powiatach: sanockim, leskim, przemyskim, rzeszowskim, jarosławskim i bieszczadzkim.
"Na szczęście nikomu nic się nie stało, nikt nie został ranny" – zapewnił bryg. Betleja.
W działania zaangażowanych było około dwóch tysięcy strażaków z Podkarpacia.
Z informacji przekazanych w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie wynika, że stany alarmowe zostały przekroczone na czterech wodowskazach na rzekach: San w Przemyślu o 46 cm i Leżachowie o 31 cm; Wisznia (dopływ Sanu) w Nienowicach o 65 cm i Trzebośnica w Sarzynie o 39.
Natomiast stany ostrzegawcze przekroczone są na 16 wodowskazach na Wisłoku i Sanie oraz ich dopływach.
W związku z niekorzystną sytuacją hydrologiczną w regionie wojewoda podkarpacki Ewa Leniart ogłosiła we wtorek alarmy i pogotowia przeciwpowodziowe dla części regionu.
Według prognoz pogody, intensywne opady deszczu mają przechodzić przez Podkarpacie do środy włącznie. Rzeczniczka wojewody podkarpackiego Małgorzata Waksmundzka-Szarek zapewniła, że służby są w pogotowiu.