Do Waszyngtonu udali się szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki oraz doradca prezydenta RP Nikodem Rachoń.
Prezydencka delegacja odbędzie szereg rozmów – między innymi z sekretarzem stanu USA Marco Rubio oraz z podsekretarzem obrony USA Elbridgem Colbym.
O trwające rozmowy Republika zapytała Mateusza Kurzejewskiego, wicerzecznika Prawa i Sprawiedliwości.
- Wszystkie informacje, które służą zwiększaniu polskiego bezpieczeństwa, są dobre. Dzięki doskonałym relacjom pana prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem, kontyngent amerykańskich wojsk w Polsce został utrzymany i prawdopodobnie zostanie zwiększony - przekazał,
Jak mówił, "im więcej żołnierzy amerykańskich na polskiej ziemi tym lepiej".
- Stanowią oni potencjał odstraszania tak duży, że Rosja nie zdecyduje się zaatakować Polski. Byłoby to równoznaczne z atakiem na Stany Zjednoczone, a te dysponują najpotężniejszą armią na świecie
- tłumaczył Kurzejewski.
O „Fort Trump” w Bolesławcu, idei największego węzła komunikacyjnego armii USA w Europie, zignorowanej przez obecnie rządzących, pisał w ostatnim czasie Tomasz Grodecki.
Więcej tutaj: Miała być baza dla armii USA, skończyło się na słowach. MON i rząd nie zrobili nic ws.„Fort Trump”
O „Forcie Trump” w Polsce po raz pierwszy szeroko zaczęto mówić we wrześniu 2018 roku, podczas wizyty prezydenta Andrzej Dudy w Waszyngtonie. W trakcie spotkania z Donaldem Trumpem polski przywódca zaproponował utworzenie stałej amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce, roboczo nazywając ją „Fort Trump”. Nazwa szybko zyskała rozgłos w mediach i debacie publicznej, stając się symbolem dążeń do zwiększenia obecności wojsk USA na wschodniej flance NATO. Aktywnie na tym polu działa następca Dudy, prezydent Karol Nawrocki wraz ze swoją administracją.