Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego uznała, że sądy dyscyplinarne przy sądach apelacyjnych jako sądy pierwszej instancji dla sędziów zostały nieprawidłowo obsadzone i nie spełniają kryterium sądu w rozumieniu art. 45 Konstytucji, zaś powołanie przez ministerstwo sprawiedliwości sędziów dyscyplinarnych bez opinii KRS było rażącym naruszeniem prawa. Sprawa została uchylona do ponownego rozpoznania.
Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka poinformowała, że Izba uchyliła wyrok „z powodu bezwzględnej przyczyny odwoławczej”.
„Orzekał sędzia nieuprawniony. Tak się kończy naruszanie ustaw”
– napisała. Wskazywała również, że sędziowie dyscyplinarni przy sądach apelacyjnych zostali wyznaczeni przez ministra sprawiedliwości bez oczekiwania na opinię Krajowej Rady Sądownictwa, mimo że – jak podkreśliła – ustawa tego wymagała.
Przyjęli funkcję sędziów dyscyplinarnych przy sądach apelacyjnych od @MS_GOV_PL , dodatkowe wynagrodzenie, mniej pracy. Nie czekali na opinię @KRS_RP chociaż ustawa tego wymagała. W większości to są działacze @JudgesSsp i @ThemisSedziow . Dziś @SN_RP_ w Izbie Odpowiedzialności… pic.twitter.com/j7wWDgMwXn
— Dagmara Pawełczyk-Woicka (@DPawelczykW) February 18, 2026
Do sprawy odniósł się w rozmowie z portalem Niezalezna.pl dr Konrad Wytrykowski, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku. W komentarzu stwierdził:
- To chyba ostateczny upadek koncepcji bodnaryzmu-żurkizmu. Dużo mówili o sądach specjalnych i ostatecznie sami te sądy powołali
- mówi. I dodaje:
- Wyraźnie działa tu znana z psychiatrii zasada inwersji: przypisują innym swoje wady i grzechy, nawet te, które dopiero zamierzają popełnić.