Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Białymstoku ma być ogłoszone pod koniec grudnia.
Adwokat w swojej apelacji podnosi wątpliwości dotyczące dowodów w tej sprawie, takie jak np. brak linii papilarnych czy śladów DNA na narzędziu zbrodni, czy wiarygodność zeznań świadków - sąsiadów zamordowanego, którzy mieli widzieć z okna swego domu część zdarzenia. Złożył wniosek o przeprowadzenie takich dowodów w postępowaniu odwoławczym, np. powołanie biegłego z zakresu daktyloskopii i DNA. Sąd apelacyjny te wnioski jednak oddalił.
Do zbrodni doszło jesienią 2019 roku na posesji należącej do zmarłego, motywu do końca nie udało się ustalić. Potencjalny sprawca uciekł, był poszukiwany m.in. w okolicznych lasach z wykorzystaniem psów tropiących i termowizji, w działaniach policjantom pomagała też Straż Graniczna.
Ostatecznie zatrzymano go następnego dnia w jednej z pobliskich wsi. Od tego czasu jest aresztowany. Na wtorkową rozprawę apelacyjną nie był doprowadzany.
Według aktu oskarżenia, 74-latek został co najmniej cztery razy (sąd pierwszej instancji przyjął w opisie czynu, że takich uderzeń było co najmniej pięć) uderzony w głowę metalowym prętem (łomem o długości 65 cm). Wskutek odniesionych obrażeń, pobity zmarł w szpitalu.
Prokuratura wnioskowała o dożywocie, biorąc pod uwagę również wcześniejszą karalność oskarżonego za poważne przestępstwa, w tym za gwałt (tzw. multirecydywa). Większą część swego dorosłego życia spędził on w więzieniach, a pierwszy konflikt z prawem miał w wieku 17 lat.
W czerwcu Sąd Okręgowy w Białymstoku orzekł dożywocie, z możliwością ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 25 latach. Uznał, że sprawca działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa. Jednocześnie nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących, choć takich jak np. dobre relacje rodzinne czy pozytywne, lub choćby neutralne wrażenie z sali sądowej w trakcie procesu.
Prokuratura w tej sytuacji apelacji nie składała.
Obrona przed sądem okręgowym chciała uniewinnienia, bo w jej ocenie w sprawie jest szereg wątpliwości, a te powinny być rozstrzygane na korzyść oskarżonego. W apelacji adwokat wnioskuje o uniewinnienie, ewentualnie uchylenie wyroku i zwrot sprawy do sądu pierwszej instancji, lub o karę możliwie łagodniejszą.
Mec. Maciek Łapuć, drugi już obrońca z urzędu oskarżonego 42-latka, mówił w swej mowie końcowej, że już na początku postępowania to ten mężczyzna został w policyjnej notatce wskazany z nazwiska jako sprawca.
Prawdopodobnie zadziałał tu taki mechanizm, że osoba, która ma jakąś przeszłość kryminalną i jest znana organom ścigania, od razu została wskazana jako sprawca zdarzenia i pozostały materiał dowodowy uzyskany w sprawie mógł być "skażony" tą informacją
- mówił obrońca.
Prokuratura chce oddalenia tej apelacji. W swoim wystąpieniu prok. Marek Dąbrowski z Prokuratury Rejonowej w Hajnówce wskazywał na dowody, które - w ocenie śledczych - przesądzają o winie oskarżonego. To m.in. zeznania świadków, w tym sąsiadów, którzy widzieli na posesji obcego mężczyznę (wówczas jeszcze go nie zidentyfikowali) i opisywali jego zachowanie, które nie wyglądało na pomoc rannemu, a raczej na próbę zacierania śladów zbrodni i ukrycia ciała.