Dzisiaj w Polsat News marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, odnosił się w głównej mierze do relacji polsko-ukraińskich i decyzji prezydenta RP o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiego Orderu Orła Białego.
Pytanie jest takie, czy po tej decyzji pana prezydenta Nawrockiego sytuacja się uspokaja? Czy idziemy raczej w stronę konfliktu? (…) Jeżeli Zełenski nie przyjedzie do Gdańska, to czy to jest dobry pomysł dla biznesu przy odbudowie Ukrainy?
- mówił Czarzasty.
Stwierdził, że "chce stanąć z boku wobec tej głupoty, która zdarzyła się ze strony ukraińskiej".
W pewnym momencie skierował jednak uwagę na sprawę niemiecką.
- Uważam, że gdy jest wojna za naszymi granicami, powinniśmy być w jak największej ilości spraw jednomyślni. W momencie, kiedy jest zagrożenie, Polacy potrafią się pięknie zachować. Nie było dawno takiej sytuacji, i o tym mówiłem w parlamencie ukraińskim. Ukraińcy oddali milion swoich dzieci, na rok, do "przechowania", do dania bezpieczeństwa Polakom - wskazywał.
Jeżeli nie daj boże, a robimy wszystko, żeby tak nie było, NATO, USA, nasz przyjaciel, UE, którą wzmacniamy, jak możemy - jeżeli by tak było, że Putin by wszedł do Polski (…), to gdzie zabezpieczalibyśmy polskie dzieci? W Niemczech. Mam takie pytanie, które sobie sam zadaje (…), jaki jest sens obrażania bez przerwy Niemców, jaki jest sens plucia w twarz narodowi, który mamy za zachodnią granicą? Jeśli nie Zachód, nie silna UE to co? Jaki jest inny kierunek? Bo północ i południe to też jest UE
- stwierdził.
Czy spór o pamięć i sprawiedliwość to "plucie w twarz"? Szczególnie przy rosnących tendencjach nacjonalistycznych i rewizjonistycznych w Niemczech.
Na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" dr Michał Kuź zwrócił uwagę na postępujące neoimperializację Niemiec.
"Dotychczas niemiecka polityka wobec Polski miała wymiar kija i marchewki. Podczas grudniowych konsultacji międzyrządowych okazało się jednak, że niezależnie od naszych – historycznie i etycznie uzasadnionych – postulatów marchewka po prostu zniknęła" - wskazał.