Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Czarne chmury nad czołową łódzką porodówką. Ginekolog: „Ludzie są rozżaleni”

Choć porodówka szpitala im. Madurowicza w Łodzi ma trzeci stopień referencyjności i zapewnia opiekę kobietom z całego województwa łódzkiego, to może zostać zamknięta lub jej działanie będzie ograniczone z powodu braku pieniędzy. – Słyszę, że teraz przyszłość szpitala jest decyzją polityczną i zależy od tego, kto zagłosuje za, a kto przeciw. Nam chodzi o zdrowie i życie pacjentek. My chcemy dalej pracować, ale atmosfera w szpitalu jest fatalna - mówi w emocjonalnej rozmowie z portalem niezalezna.pl prof. Urszula Kowalska-Koprek, ginekolog ze szpitala im. Madurowicza w Łodzi.

Słynny łódzki „Madurowicz” podlega pod Wojewódzki Specjalistyczny Szpital im. Pirogowa w Łodzi. Zajmuje się ciążami wysokiego ryzyka i noworodkami wymagającymi zaawansowanej opieki. Problemy oddziału są związane z trudną sytuacją finansową. W zeszłym roku placówka wygenerowała kilkadziesiąt milionów złotych długu. Obecnie w grę wchodzą różne warianty zmian, m.in.: likwidacja oddziałów ginekologiczno-położniczego oraz neonatologii i noworodków, utworzenia w tym miejscu zakładu opiekuńczo-leczniczego, rezygnacji z części działalności.

„Fundament opieki w regionie”

W związku z możliwością zamknięcia oddziału powstała specjalna petycja pracowników szpitala, skierowana do marszałek województwa Joanny Skrzydlewskiej (KO), prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej (KO) oraz radnych Sejmiku, a także Rady Miejskiej w Łodzi.

„Decyzja ta niesie za sobą liczne poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkanek regionu, zwłaszcza kobiet ciężarnych, matek, noworodków oraz pacjentów wymagających planowej i nagłej pomocy położniczej i ginekologicznej. Wiąże się to także z utratą zatrudnienia wielu medyków i pracowników administracji. W okresie od 1 stycznia do 28 listopada 2025 roku w tym szpitalu hospitalizowano 3429 pacjentek (ciężarnych i ginekologicznych), urodziło się 701 noworodków, leczono ponad 100 wcześniaków. Oddział ginekologii jest zapełniony. To ogromna liczba, która jasno pokazuje, że oddział ten jest fundamentem opieki ginekologiczno-położniczej i neonatologicznej w regionie. Pozostałe dwa ośrodki III stopnia referencyjności nie pomieszczą wszystkich potrzebujących pomocy kobiet - obniży to dostępność i jakość wysokospecjalistycznej opieki położniczej i ginekologicznej. Największą wartością placówki jest wysoce wykwalifikowany, doświadczony i zgrany zespół pracowników - lekarze, położne, pielęgniarki, który w każdej sytuacji potrafi działać szybko, profesjonalnie i z oddaniem. To ludzie, którzy przez lata budowali renomę oddziałów, ratując życie i zdrowie matek, noworodków i pacjentek ginekologicznych. To nie jest wartość, którą można przenieść z dnia na dzień do innego szpitala - to są kompetencje i doświadczenie zdobywane przez lata pracy w ośrodku specjalistycznym, które czynią O.Sz.im.M.Madurowicza konkurencyjnym wśród innych ośrodków gin-poł. w regionie.” – czytamy w petycji.

Kobiety odsyłane do „Madurowicza”

Jak mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl prof. Urszula Kowalska-Koprek, ginekolog ze szpitala im. Madurowicza, pojawiły się różne propozycje zmian dotyczących szpitala.

Nie wiemy, co będzie dalej. Nie rozumiem propozycji stworzenia tu zakładu opiekuńczo-leczniczego. Obok budynku naszego szpitala jest inne miejsce, w którym mógłby powstać. W remont porodówki włożono ogromne pieniądze. Porodów jest mało nie tylko u nas, długi również są nie tylko u nas. Doszliśmy już do ściany, ale chcemy ratować ludzi, a nie zajmować się szukaniem pieniędzy. My tutaj zajmujemy się pacjentkami nie tylko z Łodzi, ale też z innych miast. Są do nas odsyłane kobiety, które wymagają porodu na trzecim stopniu referencyjności

– podkreśla.

Ginekolog dodaje, że porodówka „Madurowicza” jest również istotna dla miasta, ponieważ przy dynamicznych porodach karetka z zachodniej części Łodzi do innego szpitala może nie dojechać na czas z powodu korków. Przypomina, że szpital ma swoją długą historię. – Dziś placówki niepubliczne często funkcjonują świetnie, ale na ogół przyjmują tylko zdrowe matki, zdrowe dziecko i donoszone. Natomiast inne przypadki, bardziej skomplikowane, trafiają między innymi do nas – podkreśla prof. Kowalska-Koprek.

Co z pracownikami?

Słyszę, że teraz przyszłość szpitala jest decyzją polityczną i zależy od tego, kto zagłosuje za, a kto przeciw. Nam chodzi o zdrowie i życie pacjentek. My chcemy dalej pracować, ale atmosfera w szpitalu jest fatalna, wszyscy zdenerwowani. Wysłaliśmy petycje do różnych instytucji, także do pani Zdanowskiej. Ktoś powinien przyjść tutaj do ludzi i porozmawiać, oni mają rodziny, które muszą utrzymać. Ludzie są rozżaleni, zdenerwowani. Położne są przerażone. Plan restrukturyzacji, jak każdy, będzie przewidywał zwolnienie części pracowników. Część kadry została z nami, żeby ratować szpital, choć nie musiała. Czuję się za nich odpowiedzialna. Ja jestem w takim wieku, że mogę sobie usiąść w domu na emeryturze, ale los tego szpitala leży mi na sercu. Jestem z nim związana również emocjonalnie

– mówi przez łzy prof. Kowalska-Koprek i zapowiada kolejne petycje.

Szpital podlega samorządowi województwa łódzkiego. Nad sytuacją mają pochylić się radni Sejmiku.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane