Śledczy opublikowali komunikat tuż po godz. 9. Prokuratura przeprowadzi czynności sprawdzające w zakresie zmuszania do określonego zachowania i udzielania środków odurzających.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Odnosząc się do komunikatu śledczych, Żurek napisał: "Standardy państwa prawa są proste: jeśli pojawia się podejrzenie przestępstwa, prokuratura działa z urzędu. Niezależnie od nazwiska i zajmowanego stanowiska. Nie ma świętych krów".
Skończyły się czasy telefonów z Nowogrodzkiej i ręcznego sterowania śledztwami pod legitymację partyjną. Standardy państwa prawa są proste: jeśli pojawia się podejrzenie przestępstwa, prokuratura działa z urzędu. Niezależnie od nazwiska i zajmowanego stanowiska. Nie ma świętych krów.
— Waldemar Żurek (@w_zurek) October 12, 2026
Kanał Zero udostępnił nagranie rozmowy, na którym słychać posła Koalicji Obywatelskiej Michała Kołodziejczaka, byłego wiceministra rolnictwa w rządzie Donalda Tuska. Kobieta zarzuca w nim rozmówcy, że wbrew jej woli proponował i podawał jej narkotyki. Na nagraniu polityk przyznaje się do brania narkotyków z inną kobietą, "u niej, k***a, w domu".
Na taśmie słychać też, jak kobieta mówi do Kołodziejczaka: "Powiedziałeś, że masz nagrania scen seksu ze mną". Poseł wcale temu nie zaprzecza. Mówi za to: - Powiedz mi, co chcesz ode mnie? 10, 20, 30 tysięcy złotych?. Później... wypierał się, że mówił o pieniądzach. "No, ale co chcesz, pracę, zajęcie, uwagę czy co?" - pytał kobietę.
Polityk został zawieszony w prawach członka klubu Koalicji Obywatelskiej.
W niedzielę Kołodziejczak stawił się w delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Łodzi, po to, by - jak twierdził - przekazać organom ścigania materiały dotyczące oskarżeń byłych współpracownic. Towarzyszył mu detektyw-celebryta Krzysztof Rutkowski.