Szef MSZ w swoim wystąpieniu wyliczał korzyści płynące z Unii Europejskiej, akcentując, że "polska racja stanu to obecność w UE i jej współkształtowanie". Oskarżył stowarzyszenia konserwatywne i polityków prawicy o "budowanie programu na rzecz paraliżu UE" i wiele uwagi poświęcił przedstawieniu ewentualnych negatywnych skutków opuszczenia UE.
- Przede wszystkim było dużo chaosu w tym wystąpieniu. W wystąpieniu szefa polskiej dyplomacji powinno być poczucie, że jest plan, porządek. Okazuje się, że trudno ten plan dostrzec w chaosie, który dotyka resort spraw zagranicznych, wiemy, że tam nie ma ambasadorów, jest miotła urzędnicza, nie ma poświadczeń bezpieczeństwa wśród wielu ważnych urzędników. To się przekłada na politykę zagraniczną i widać było w tym wystąpieniu - od Sasa do Lasa, brak planu i pomysłu - ocenił w rozmowie z niezalezna.pl wystąpienie Sikorskiego były minister spraw zagranicznych, Szymon Szynkowski vel Sęk.
Zwrócił uwagę, że w przemówieniu szefa MSZ wiele było o Unii Europejskiej, a także - o polexicie.
- Zapytam, czy w polskim interesie teraz jest otwieranie debaty o polexicie, dlaczego robi to szef MSZ, to jest pytanie, które należy postawić. Tej debaty dzisiaj nie ma, jeśli się toczy, to są marginalne głosy. Uważam, że otwieranie dzisiaj debaty o polexicie jest szkodliwe z punktu widzenia interesu
- podkreślił Szynkowski vel Sęk.