Spór Polski z Komisją Europejską o tzw. praworządność trwa od wielu miesięcy. Wśród zarzutów formułowanych przez obecnych eurokratów wobec przeprowadzanej przez polski rząd reformy sądownictwa znajduje się także ten, który dotyczy domniemanego naruszania niezawisłości sędziowskiej. Taki zarzut padał wobec reformy Krajowej Rady Sądownictwa, gdzie - według nowych zapisów - 15 członków powoływanych jest przez Sejm. Podobny model funkcjonuje w wielu innych krajach Unii Europejskiej.
Końca kołowrotka "wysłuchań" i obustronnych rozmów przedstawicieli polskiego rządu z unijnymi urzędnikami prędko nie widać. Swoje wątpliwości wobec postępowania Komisji Europejskiej wobec Polski wyraził w wywiadzie dla Deutsche Welle niemiecki polityk i były komisarz unijny, odpowiedzialny m.in. za rozszerzenie UE w 2004 r., Guenter Verheugen.
- (...) uważam, że działania Komisji doprowadzą w pierwszym rzędzie do tego, że większość Polaków stanie za obecnym rządem. Tak to zawsze bywa. Osiągnie się przeciwieństwo tego, co się chciało osiągnąć
- powiedział Verheugen.
- Nie jestem też przekonany, że zarzuty stawiane Polsce są istotnie w pełni uzasadnione. Chciałbym przede wszystkim zobaczyć porównanie, które pokazywałoby, w jaki sposób uzgadniane są składy sądów w całej Unii i jak są oni mianowani. W Niemczech sędziowie także nie przychodzą na świat z narodzin w dziewictwie, ale są politycznie mianowani
- podkreślił.
Były unijny komisarz stwierdził, że "Polacy mogą z pewną dozą racji mówić, że być może wobec nich stosuje się odmienne standardy". Zalecił jednak rozwiązanie istniejącego sporu między KE a Polską.