Sprawa podłączenia pana Sławomira do aparatury podtrzymującej życie była przedmiotem sporu sądowego. W poniedziałek wieczorem szpital w Plymouth w południowo-zachodniej Anglii informował rodzinę, że stan mężczyzny znacząco się pogorszył. Od kilku dni pozostawał odstawiony od wody oraz pożywienia. We wtorek mężczyzna zmarł.
Stanowisko w tej sprawie przedstawił rzecznik Konferencji Episkopatu Anglii i Walii.
"Jesteśmy głęboko zasmuceni wiadomościa o śmierci pana RS i składamy najszczersze kondolencje całej jego rodzinie, zarówno tutaj, jak i w Polsce. Pragniemy zapewnić ich o naszej modlitwie o spokój duszy, czyniąc ja w łączności z miejscową wspólnotą katolicką, której serca poruszył ten tragiczny przypadek" - napisał rzecznik Episkopatu.
Rzecznik podkreślił, że taka sytuacja nie powinna się powtórzyć.
"Módlmy sie, aby to, co się tutaj wydarzyło, nie powtórzyło się w przyszłości i mamy nadzieję, że wszyscy wymagający klinicznie wspomaganego żywienia i nawadniania zostaną potraktowani z należną im ludzką godnością"
- czytamy w oświadczeniu.
Cytowany w komunikacie Konferencji Episkopatu Anglii i Walii biskup Plymouth, Mark O'Toole wyraził głęboki smutek po śmierci polskiego pacjenta i dodał, że jego "myśli i modlitwy" są z całą rodziną i bliskimi zmarłego.
"Miejscowi duchowni będą nadal udzielać pomocy duszpasterskiej rodzinie mieszkające w Plymouth, tak jak robili to przez cały czas pobytu pacjenta w szpitalu" - napisał O'Toole.
Brytyjscy biskupi już kilkukrotnie zajmowali stanowisko ws. polskiego pacjenta szpitala w Plymouth.
Mieszkający od kilkunastu lat w Wielkiej Brytanii obywatel Polski - trafił do szpitala w Plymouth po ataku serca w dniu 6 listopada 2020 r., w wyniku którego doszło do zatrzymania akcji serca, a jego mózg był pozbawiony tlenu przez co najmniej 45 minut. Początkowo znajdował się w śpiączce, później jego kondycja poprawiła do stanu wegetatywnego, ale według szpitala on ma niewielką szansę na przejście w stan minimalnej świadomości na niskim poziomie.
15 grudnia Sąd Opiekuńczy - specjalny sąd zajmujący się wyłącznie sprawami dotyczącymi osób ubezwłasnowolnionych lub niemogących samodzielnie podejmować decyzji - uznał, że żona mężczyzny wie lepiej niż jego matka i siostry, jaka byłaby jego wola. Orzekł też, że w obecnej sytuacji podtrzymywanie życia mężczyzny nie jest w jego najlepszym interesie i w związku z tym odłączenie aparatury podtrzymującej życie będzie zgodne z prawem, zaś mężczyźnie należy zapewnić opiekę paliatywną, by do czasu śmierci zachował jak największą godność i jak najmniej cierpiał.
Polakowi odłączono aparaturę podającą pożywienie i wodę. Sąd nie zgodził się też na przetransportowanie mężczyzny do Polski, choć Klinika Budzik z Olsztyna była gotowa na przyjęcie pacjenta.
W międzyczasie trwały intensywne zabiegi polskich władz o zgodę na przetransportowanie pana Sławomira do kraju. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł zwrócił się do szpitala z prośbą o podłączenie do aparatury podtrzymującej życie Polaka. Ma to związek z zeszłotygodniowym wnioskiem Prokuratury Okręgowej w Warszawie o jego całkowite ubezwłasnowolnienie i decyzją Sądu Okręgowego w Warszawie, który orzekł o zabezpieczeniu postępowania poprzez wyrażenie zgody na przetransportowanie mężczyzny na terytorium Polski. Do konsulatu w Londynie został wysłany też paszport dyplomatyczny dla Polaka, ale na przyznanie mężczyźnie statusu członka personelu dyplomatycznego - co oznaczałoby jego wyłączenie spod jurysdykcji brytyjskiej - musiała się zgodzić strona brytyjska.