W pierwszą niedzielę po Bożym Narodzeniu w Kościele katolickim obchodzone jest święto Świętej Rodziny. W tym roku przypada ono 26 grudnia, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.
"Bez rodziny jesteśmy jak drzewa pozbawione korzeni, które z czasem tracą siły i świeżość"
- powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny bp Wiesław Śmigiel.
Podkreślił, że "małżeństwo chrześcijańskie nie opiera się wyłącznie na uczuciach i wzajemnej umowie, ale jest zaproszeniem do ludzkiej rodziny samego Boga". Wskazał, że "dokonuje się to przede wszystkim w sakramencie małżeństwa". "Ludzkie pragnienia i nadzieje zostają wówczas potwierdzone i wzmocnione Bożą łaską" - wyjaśnił hierarcha.
Ostrzegł, że "przyjęcie sakramentu małżeństwa, ale bez praktyk religijnych sprawia, że rozpada się jeden na trzy zawarte związki". "Wspólna modlitwa to otwarcie się na pomoc Boga, ale też świadectwo własnego wysiłku i potwierdzenie, że małżonkom zależy na sobie nawzajem i chcą budować szczęśliwą rodzinę" - powiedział bp Śmigiel.
Wskazał, że "Święta Rodzina uczy czułej, odpowiedzialnej i ofiarnej miłości, umiejętności słuchania, gotowości do pomocy i nieustannego poszukiwania Bożej woli w codziennym życiu". Przyznał, że brak dzieci jest dziś dużym wyzwaniem dla wielu małżonków. "Pomimo tego faktu, jeszcze bardziej powinni się wzajemnie wspierać" - powiedział przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny.
Zaznaczył, że odnowienie przyrzeczeń małżeńskich to "powrót do pierwotnej miłości, która doprowadziła małżonków przed ołtarz" oraz świadectwo wzajemnej miłości wobec innych.
Polska Agencja Prasowa: Czego św. Józef i Maryja uczą nas, jeśli chodzi o budowanie relacji w małżeństwie?
Bp W.Ś.: W uroczystość Świętej Rodziny w liturgii słowa usłyszymy fragment Ewangelii o odnalezieniu Pana Jezusa przez rodziców w świątyni. Jest to również pośrednio historia o relacjach, które łączyły Maryję, Józefa i Jezusa. Święta Rodzina uczy nas czułej, odpowiedzialnej i ofiarnej miłości, umiejętności słuchania, gotowości do pomocy i nieustannego poszukiwania Bożej woli w codziennym życiu.
Małżeństwo chrześcijańskie nie opiera się wyłącznie na uczuciach i wzajemnej umowie, ale jest zaproszeniem do ludzkiej rodziny samego Boga, a dokonuje się to przede wszystkim w sakramencie małżeństwa. Ludzkie pragnienia i nadzieje zostają wówczas potwierdzone i wzmocnione Bożą łaską. Dlatego w tę niedzielę zapraszamy wszystkich wierzących do modlitwy za małżeństwa i rodziny, a pary do odnowienia przyrzeczeń małżeńskich.
PAP: Na czym w rozumieniu chrześcijańskim polega wartość małżeństwa i rodziny?
Bp W.Ś.: Pierwszym powołaniem człowieka jest osiągnięcie świętości, do której prowadzą różne drogi, choć dla większości ludzi jest to droga małżeństwa i rodziny. Już w Starym Testamencie odkrywamy, że zgodnie z naturą nie jest dobrze, żeby człowiek był sam, dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Osoby wybierające kapłaństwo, życie konsekrowane i tym samym celibat rezygnują z tego, co naturalne, a dzieje się to dzięki łasce powołania. W rodzinie i przez rodzinę Jezus wkroczył w historię, a małżeństwo chrześcijańskie zostało podniesione do rangi sakramentu, czyli widzialnego znaku niewidzialnej łaski Bożej.
Małżeństwo i rodzina to droga do szczęścia i życia wiecznego. Bez rodziny jesteśmy jak drzewa pozbawione korzeni, które z czasem tracą siły i świeżość.
PAP: Dlaczego tak wielu katolików - mimo zawarcia małżeństwa sakramentalnego - rozwodzi się?
Bp W.Ś.: Czynników, które wpływają na rozwody jest bardzo wiele. Badania socjologiczne wskazują głównie na tzw. niezgodność charakterów, ucieczkę przed odpowiedzialnością, nałogi, długi okres rozłąki i niewierność. Jednak z duszpasterskiego punktu widzenia widać korelację pomiędzy życiem wiary, a trwałością związków małżeńskich. M. Guzewicz w książce pt. "Małżeństwo na krawędzi" wskazuje, że zgodnie z badaniami - pary związane wyłącznie cywilnie rozwodzą się w 50 proc. Natomiast przyjęcie sakramentu małżeństwa, ale bez praktyk religijnych sprawia, że rozpada się jeden na trzy zawarte związki. Jednak sakrament małżeństwa połączony z regularną praktyką mszy św. niedzielnej sprawia, że rozpada się zaledwie jedno małżeństwo na pięćdziesiąt. Jeśli dodamy do niedzielnej mszy św. codzienną modlitwę małżeńską, to ryzyko rozwodu staje się minimalne - jedna na 1429 par rozwodzi się.
Wspólna modlitwa to otwarcie się na pomoc Boga, ale też świadectwo własnego wysiłku i potwierdzenie, że małżonkom zależy na sobie nawzajem i chcą budować szczęśliwą rodzinę. Poza tym nie zapominajmy, że modlitwa małżeńska, to czas dla Boga, ale też czas dla małżonków.
PAP: Jakie są skutki obecnej pandemii w życiu rodzin? Co w ocenie księdza biskupa może być dziś wsparciem dla małżeństw?
Bp W.Ś.: Pandemia pokazała dobre strony małżeństw i rodzin, a także obnażyła słabości. W wielu rodzinach był to czas wspierania się wzajemnie. Ojcowie dbali o bezpieczeństwo i opiekowali się rodzinami, a matki wzmacniały relacje wewnątrzrodzinne i dbały o serdeczną atmosferę domu. Małżeństwa chrześcijańskie potrafiły także modlić się w domu i zadbać o przekaz wiary w rodzinie.
Niestety bardzo często w rodzinach, które wcześniej miały kłopoty komunikacyjne, to pandemia je pogłębiła, co doprowadziło do poważnych kryzysów.
Dziś wsparciem dla rodzin powinno być otwarcie na Boga i wiara, która ułatwia życie. Na pewno ważna jest eucharystia, modlitwa, rozmowa, po prostu bycie blisko siebie i wzajemna pomoc w rodzinie. Wsparciem są również ruchy i wspólnoty odnowy życia rodzinnego, choć nie wszyscy mają odwagę do nich wstąpić. W bardzo trudnych przypadkach można skorzystać z terapii małżeńskiej, chociaż warto poszukać psychologa, które będzie respektował chrześcijański system wartości.
PAP: Jak małżonkowie, którzy nie mogą mieć dzieci mogą realizować swoje powołanie?
Bp W.Ś.: Dzieci są owocem ludzkiej miłości i darem Boga. To naturalne, że pragnieniem małżeństwa chrześcijańskiego są dzieci, bo dobro samych małżonków oraz zrodzenie i wychowanie potomstwa to najważniejsze cele małżeństwa. Jeśli małżonkowie z różnych powodów nie mogą mieć dzieci, to na pewno jest to dla nich wyzwanie, aby pomimo tego faktu, jeszcze bardziej się wzajemnie wspierali. Niektórzy głęboko wierzący małżonkowie pomagają innym w wychowaniu dzieci np. są wzorowymi rodzicami chrzestnymi. Jeszcze inni, co zasługuje na najwyższe uznanie, decydują się na adopcję dziecka lub zakładają rodzinę zastępczą. W ten sposób stają się rodzicami lub opiekunami dzieci, które zyskują szansę na normalne życie i własny dom. Spełniają także ważną misję i dają świadectwo chrześcijańskiej miłości, aby pomagać najsłabszym i najbardziej bezbronnym.
PAP: Jaki sens ma uroczyste odnawianie przysięgi małżeńskiej?
Bp W.Ś.: Problemy codzienne i rutyna potrafią zniszczyć najpiękniejsze marzenia o szczęśliwym małżeństwie. Dlatego warto pamiętać o kolejnych rocznicach zawarcia małżeństwa, jubileuszach czy o innych ważnych datach w życiu rodzinnym. Trzeba wypracować swój rytuał rodzinny, który pomaga zwyczajność zamieniać w wyjątkowy i radosny czas. Świętowanie przypomina nam, co naprawdę jest ważne w życiu. W życiu małżeńskim ważne są kwiaty, wzajemne zapewnienia o miłości, życzenia, dobre i czułe słowa oraz modlitwa. W taki sposób myślenia o rodzinie wpisuje się odnowienie przyrzeczeń małżeńskich. Jest to powrót do pierwotnej miłości, która doprowadziła małżonków przed ołtarz, zapewnienie o niegasnącej miłości i szacunku oraz otwarcie na łaskę sakramentu małżeństwa.
Wobec parafii i rodziny jest to świadectwo, że małżonkowie nadal się kochają, chcą razem budować przyszłość i ufają Bogu. Odnowienie przeczeń ma bardzo podniosły charakter, ponieważ dokonuje się w czasie mszy św., wobec Boga, kapłana i wspólnoty parafialnej. Cały Kościół zostaje zaproszony do modlitwy za małżeństwa i rodziny.