Dziś pod ambasadą Niemiec w Warszawie odbyła się manifestacja wzywająca RFN do podjęcia zdecydowanych działań wobec rosyjskiego terroru na Ukrainie.
- Zamordowano 119 dzieci ukraińskich. Europa oburzyła się - i chwała Bogu. Zamordowano 45 tys. dzieci czeczeńskich, cała dokumentacja tej zbrodni leży w sądzie w Hadze. Do dzisiaj nikt tego nie rozpatrzył, nikt nie mówił, że Putina należy postawić przed sądem za mordy w Czeczenii. Ta bezduszność europejskich polityków, wszystkich jak jeden mąż, doprowadziła do tego, że Putin poczuł się bezkarny
- mówił pod ambasadą Adam Borowski, szef warszawskiego Klubu "GP".
Dodał, że Władimir Putin przez lata korumpował polityków niemieckich, francuskich, a gdy chodziło o Nord Stream 2 - także szwedzkich.
- To jest po prostu stan moralny Europy. To ma szansę się zmienić, naród ukraiński walczy i krwawi. Naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, żeby tę wojnę zatrzymać. Ta wojna to jednocześnie szansa, by złamać Rosję. Nie wolno nam siadać z Putinem do stołu obrad, bo on się wzmocni i powtórzy to i być może już na nas
- apelował Borowski.
Były opozycjonista w czasach PRL twierdził, że pieniądze, które płyną do Moskwy z Europy, napędzają wojnę.
- Tak jak w 2014 r. nałożono na Rosję mizerne sankcje, to nawet w tych mizernych sankcjach zrobiono takie luki, by kraje mogły handlować z Rosją i sprzedawać broń, która jest teraz używana na Ukrainie i może niedługo być skierowana na nas - mówił Adam Borowski.
- Będziemy chodzić pod ambasadę Rosji, bo tam jest główny sprawca, ale tutaj jest główny pomocnik i ma się szansę zrehabilitować, może to zrobić od jutra, trzeba tylko zdecydować się na obniżenie stopy życiowej
- dodał.