Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie uniewinnił w środę podporucznika Wojska Polskiego, który jesienią 2023 roku podczas służby na granicy z Białorusią postrzelił obywatela Syrii. Żołnierza oskarżano o nieostrożne obchodzenie się z bronią i nieumyślne spowodowanie obrażeń ciała.
Rozstrzygnięcie skomentował były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.
Polityk przypomina, że oficer zatrzymał nielegalnego migranta przy granicy z Białorusią w listopadzie 2023 roku. „To była końcówka naszych rządów. Nikomu nie przyszło wtedy do głowy, żeby za obronę granicy ciągać polskiego żołnierza po sądach. Zmieniła się władza - i wszystko się zmieniło” - napisał Błaszczak.
Retorycznie zapytał, gdzie był w tym czasie obecny szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. „Nie miał politycznej siły, by skutecznie stanąć w obronie żołnierza i doprowadzić do wycofania oskarżenia. To najlepiej pokazuje jego pozycję w układance Donalda Tuska” - ocenił.
Przypomniał też, że prokurator, który postawił oficera w stan oskarżenia, otrzymał specjalne odznaczenie i była to decyzja ministra obrony narodowej.
„Wojsko Polskie, Policja i Straż Graniczna muszą mieć absolutną pewność, że kiedy bronią Polski, państwo stoi za nimi murem”
- podsumował wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.
I kto tu naprawdę jest murem za polskim mundurem? Sprawa żołnierza, który bronił polskiej granicy i dziś – na szczęście – został uniewinniony, pokazuje, jaki jest rzeczywisty stosunek tej koalicji do ludzi w mundurach. Oficer zatrzymał nielegalnego migranta przy granicy z Białorusią w listopadzie 2023 roku. To była końcówka naszych rządów. Nikomu nie przyszło wtedy do głowy, żeby za obronę granicy ciągać polskiego żołnierza po sądach. Zmieniła się władza – i wszystko się zmieniło. W sprawę zaangażowała się Grupa Granica, a prokuratura pod rządami koalicji Tuska postawiła żołnierza w stan oskarżenia. Człowiek, który wykonywał swój obowiązek i bronił polskiej granicy, zamiast otrzymać wsparcie państwa, musiał przed sądem walczyć o swoją niewinność. A gdzie był w tym czasie minister obrony? Władysław Kosiniak-Kamysz nie miał politycznej siły, by skutecznie stanąć w obronie żołnierza i doprowadzić do wycofania oskarżenia. To najlepiej pokazuje jego pozycję w układance Donalda Tuska. Mało tego! Prokurator, który postawił oficera w stan oskarżenia, otrzymał specjalne odznaczenie i była to decyzja ministra obrony narodowej. Dla żołnierzy - zarzuty, dla tych którzy ich represjonują - nagrody! I nie jest to pierwszy przypadek, kiedy żołnierze czy funkcjonariusze broniący polskich granic zamiast wsparcia państwa dostają zarzuty i procesy. Wojsko Polskie, Policja i Straż Graniczna muszą mieć absolutną pewność, że kiedy bronią Polski, państwo stoi za nimi murem. Prawo i Sprawiedliwość stoi i będzie stać murem za polskim mundurem. Państwo Donalda Tuska po raz kolejny pokazało, że między tym hasłem a jego działaniami jest przepaść.
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) October 21, 2026
Sprawa dotyczy zdarzenia z listopada 2023 roku. Podporucznik Adam Ł. był jednym z żołnierzy wspierających Straż Graniczną i Policję w ochronie granicy z Białorusią. Podczas działań wobec grupy osób, która nielegalnie przekroczyła granicę, ranny został obywatel Syrii.
Jak opisywały wówczas media, do wystrzału miało dojść przypadkowo - żołnierz w trakcie pościgu w lesie potknął się i upadł, a broń wypaliła w sposób niekontrolowany. Według relacji świadków, żołnierze od razu udzielili rannemu pomocy.
Dochodzenie w sprawie prowadziła Żandarmeria Wojskowa. Śledczy nie widzieli podstaw do zatrzymania żołnierza.
Sprawa trafiła jednak do prokuratury za sprawą prawnika, który otrzymał pełnomocnictwo od rannego Syryjczyka. Nie wiadomo, jak doszło do tego, że obcokrajowca stać było na wynajęcie renomowanej kancelarii. To właśnie prawnik miał złożyć zawiadomienie, a wszczęte w ten sposób postępowanie zakończyło się postawieniem podporucznikowi zarzutów nieostrożnego obchodzenia się z bronią i nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała.