Polski ambasador przy NATO pytany był, jak ocenia sytuację w naszym regionie patrząc na ataki na polską granicę z Białorusią, oraz podnoszenie presji na Ukrainę ze strony Federacji Rosyjskiej i zbuntowanych republik ludowych na wschodzie Ukrainy. „Jak NATO patrzy na to, co dzieje się przy bezpośredniej granicy paktu” – pytała Katarzyna Gójska w „Sygnałach Dnia”.
Moim zdaniem, które jest podzielane przez oceny kwatery głównej NATO, te zjawiska ze sobą się łączą. Jest to jedna presja w różnych formach, oczywiście w najbardziej dramatycznej formie wyrażano poprzez koncentrację wojsk wokół Ukrainy i różne przygotowania do potencjalnych agresywnych działań Rosji na tym kierunku. Nie należy bagatelizować działań hybrydowych, które miały miejsce na granicy litewskiej, łotewskiej i polskiej, a także działań związanych z wykorzystywaniem energii jako politycznego instrumentu szantażu wobec krajów europejskich. Sytuacja jest bardzo niepokojąca
– powiedział Tomasz Szatkowski.
Następuje mobilizacja w tzw. Donieckiej Republice Ludowej. Ukraiński wywiad donosi, że dostarczane są tam przez Federację Rosyjską paliwa, amunicja, dozbrajany jest ten teren Ukrainy, który jest kontrolowany przez separatystów. Na ile prawdopodobny jest scenariusz, że to co teraz widzimy przerodzi się w autentyczny konflikt wojskowy, dojdzie do starć między wojskami, być może w ograniczonym zakresie, ale jednaj dojdzie do wznowienia regularnych działań wojennych na wschodzie Ukrainy?
♦ #SygnałyDnia: Gościem audycji jest @T_Szatkowski (ambasador Polski przy NATO @PLinNATO). https://t.co/QLCj3COyPn
— Jedynka – Program 1 Polskiego Radia (@RadiowaJedynka) December 13, 2021
Cechą działań rosyjskich jest to, że prezydent Putin stara się zachowywać dosyć szeroki wachlarz potencjalnych rozwiązań. W tym momencie przygotowania do ewentualnego przygotowania zbrojnego wyglądają naprawdę poważnie, wyglądają na szeroko zakrojone, potencjalnie bezprecedensowe w historii tego konfliktu. Niemniej wydaje mi się jednak, że pierwszorzędnym priorytetem ze strony rosyjskiej jest rozwiązanie tej sytuacji na drodze dyplomatycznej poprzez rozwiązanie wymuszone tą presją militarną, także energetyczną, czy tą na polskiej granicy. W tym kontekście niezwykle ważne są oświadczenia, jakie wydała strona rosyjska w ostatnim czasie, swego rodzaju ultimatum, jakie zostało złożone NATO jako całości w efekcie rozmów Biden-Putin
– ocenił ambasador.
Redaktor przypomniała, że Federacja Rosyjska żądała, by państwa NATO na piśmie złożyły deklarację, ze Ukraina na zawsze pozostanie poza granicami paktu. Drugie żądanie mówiło o tym, że dalsza obecność NATO na terenie wschodniej flanki będzie zablokowana.
To są znane od lat oczekiwania rosyjskie. Rosja chciałaby w tym momencie, aby Ukraina, Białoruś i inne państwa posowieckie zostały uznane za jej bufor. Natomiast Polska i inne byłe państwa układu warszawskiego, które są obecnie członkami NATO, stałyby się swego rodzaju buforem Zachodu, czyli formalnie członkami Sojuszu, ale takimi o innym statusie, wobec których obowiązują szczególne rozwiązania, właśnie związane choćby z dyslokacją wojsk, czy też innych systemów, jak np. systemy ofensywne rakietowe, które mogłyby być odpowiedzią na systemy które łamią w tym momencie układ INF, który odświeżono jakiś czas temu – to są systemy rakietowe o zasięgu pośrednim do 5000 km. To obniżałoby status bezpieczeństwa Polski, to także byłoby rozwiązanie sprzeczne z duchem traktatu waszyngtońskiego w odniesieniu do natowskiej gwarancji o tym, że Ukraina czy inne państwa posowieckie nie będą mogły być członkami sojuszu w przyszłości
– powiedział Szatkowski.