Michał Rachoń podał, że w dostępnych analizach czytamy, iż jednym z ważnych celów działań opisywanych przez NATO jako wojna hybrydowa, a przez Federację Rosyjską jako wojna nowej generacji, jest atakowanie kluczowej i krytycznej infrastruktury, i to tej infrastruktury ważnej ze względu na bezpieczeństwo, również infrastruktury militarnej.
„Zastanawiam się w jaki sposób z tej perspektywy oceniać wszystko to, co dzieje się wokół dopiero powstającej infrastruktury na granicy polsko-białoruskiej. Ta bariera ma dopiero powstać, a już jest obiektem działań z tego wachlarza środków stosowanej w wojnie hybrydowej”
– pytał redaktor.
Patrząc na taką scenę, kiedy z jednej strony mamy strażnika granicznego lub policjanta rozpylającego gaz, a z drugiej strony człowieka z łopatą. Obaj są oddzieleni cienkim drutem. Można zacząć się z tego podśmiewywać i mówić, co to właściwie za granica, co to za zapora, co to za działania. A tak naprawdę, sens tego jest zupełnie inny. Chodzi o to, by pokazać bezkarność czy możliwość bezkarnego ataku na coś, co jest nienaruszalną świętością dla każdego państwa. Granica nie jest czymś, co podlega jakimkolwiek dyskusjom. Granica jest chroniona prawem międzynarodowym, ale też prawem wewnętrznym każdego państwa oddzielnie. Są to nienaruszalne struktury, których nie powinno się nigdy atakować. Coś takiego ma społeczeństwo oswajać z pewną możliwością, a jednocześnie ma trochę znieczulać
– powiedział gen. Andrzej Kowalski,.
Ma doprowadzać do sytuacji, że gdyby teraz np. zdarzyła się jakaś potworna awantura i jakiś tłum oderwany w trakcie demonstracji 11 listopada od tego głównego nurtu zacznie się wdzierać np. na teren jakiegoś polskiego urzędu, to wtedy jaka będzie reakcja? Kto będzie bronił tego płotu, tego urzędu? Wiele osób pomyśli sobie, to tylko płot, to tylko urząd, przecież to nie ma żadnego znaczenia. Przecież można namalować na ścianie polskiego Sejmu jakieś obraźliwe napisy czy można podobnie uczynić z innym centralnym urzędem państwowym. To będzie kolejny krok pokazujący, że właśnie to kolejny etap. My jesteśmy w tej chwili już testowani z jednej strony, jeśli chodzi o naszą reakcję, a z drugiej strony społeczeństwo ma być przyzwyczajane, że takie rzeczy mogą się wydarzać i też nie dziwmy się, że będzie widać pewnego rodzaju konsternację po stronie władz, bo tak naprawdę wszyscy spotykamy się z czymś takim w ciągu kilku, kilkunastu lat po raz pierwszy
– podał.
Gen. Kowalski: Celem rosyjskich działań jest rozłożenie struktur państwowych#wieszwięcej #Jedziemy pic.twitter.com/DIiwtIachX
— tvp.info ?? (@tvp_info) November 9, 2021
Sterowanie społeczne
Walerij Gierasimow, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, do środków działań asymetrycznych zalicza również wykorzystanie tzw. potencjału protestu, czyli opozycji wewnętrznej w danym kraju. Chodzi m.in. o antysystemowe ruchy w społeczeństwie danego państwa, które odpowiednio wykorzystane mogą posłużyć do jego destabilizacji. Rosyjscy wojskowi i eksperci resortu obrony Federacji Rosyjskiej piszą wprost o „zaktywizowaniu i wykorzystaniu potencjału protestów w kraju przeciwnika” i że „dokonuje się tego stosując środki sterowanie społecznego, w tym walki informacyjnej”.
Michał Rachoń pisze szeroko o tzw. doktrynie Gierasimowa w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska", który ukaże się w kioskach w środę 10 listopada.
Ta analiza jest bardzo trafna. Ona odwołuje się do starej tradycji KGB, gdy tworzono podwaliny tzw. walki ideologicznej skierowanej w kierunku zachodu. Jeżeli sobie przypomnimy lata 80-te, protesty przeciwko rozmieszczeniu rakiet średniego zasięgu w Europie Zachodniej, jeżeli przypomnimy sobie co się działo w latach 70-tych na ulicach Europy, jak bardzo gwałtowne były protesty skierowane przeciwko legalnym władzom, to nie ma najmniejszej wątpliwości, że to co napisał Gierasimow i jego koledzy po 2010 roku, czy kilka lat temu, to tak naprawdę mamy do czynienia z czymś, co jest cały czas tą samą taktyką, tylko że w tej chwili przykrojoną na możliwości o wiele poważniejszego stopnia oddziaływania. Przecież ich koledzy z KGB nie mieli możliwości używania Facebooka, mediów społecznościowych, nie mieli możliwości masowego rażenia informacyjnego, im się to tylko marzyło
– mówił w "Jedziemy" generał Kowalski.
Celem rosyjskich działań jest rozłożenie struktur państwowych. Jeżeli zrozumiemy, że taki jest cel, to wtedy nam się otwiera cała wielka paleta działań, które z pozoru w ogóle nie kojarzą nam się z czymś takim jak agresja jakiegoś państwa przeciwko nam. Nam bardzo często się wydaje, że pewne procesy są naturalne, tak po prostu dzieją się siłą rozpędu, siłą mody, pewnego wpływu idei płynących do nas z Zachodu, a tak naprawdę mamy do czynienia z bardzo kompleksową, zorganizowaną operacją, która ma służyć rozłożeniu struktury państwowej Rzeczpospolitej Polskiej
– dodał.