Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Berlin znów rozczarowany rządem Tuska? Tym razem poszło o stanowisko, które piastował Ruchniewicz

Kolejny niemieckie dziennik skupił swoją uwagę na Polsce. Tym razem na łamach dziennika "Sueddeutsche Zeitung" ubolewano nad... likwidacją stanowiska pełnomocnika MSZ do spraw polsko-niemieckiej współpracy społecznej i przygranicznej, które jeszcze nie tak dawno temu sprawował Krzysztof Ruchniewicz. Według niemieckiej prasy - rząd Donalda Tuska nie dba o "dobre relacje" z zachodnim sąsiadem.

Autor: Anna Zyzek

O tym, co dzieje się w Instytucie Pileckiego po przejęciu kierownictwa przez Krzysztofa Ruchniewicza, pisaliśmy na łamach portalu Niezalezna.pl wielokrotnie. Wniosek nasuwa się sam: rezerwuar szokujących informacji jest trudny do wyczerpania. Po skandalu z Maksymilianem Sznepfem, likwidacji programu "Zawołani po Imieniu", wygaszaniu Centrum Lemkina, pojawiły się doniesienia o seminarium, jakie chciał zorganizować Ruchniewicz.

Reklama

Ale - kilka dni dni temu ministerstwo spraw zagranicznych pod wodzą Radosława Sikorskiego, poinformowało, że zlikwidowane zostało stanowisko pełnomocnika MSZ do spraw polsko-niemieckiej współpracy społecznej i przygranicznej, które obejmował właśnie prof. Krzysztof Ruchniewicz.

Dziś z kolei, funkcję dyrektora oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie straciła Hanna Radziejowska, o czym poinformował sam Ruchniewicz. Co ciekawe, to właśnie Radziejowska - na początku sierpnia - potwierdziła "Rzeczpospolitej", że Ruchniewicz chciał zorganizować konferencję nt. zwrotu przez Polskę dóbr kultury Niemcom.

Niemcy wściekli na Tuska?

Teraz okazuje się, że sam fakt zlikwidowania posady w MSZ, którą piastował Ruchniewicz, zaniepokoiła... Berlin. Na łamach dziennika "Sueddeutsche Zeitung" możemy przeczytać, że jest to "kolejny krok ku pogorszeniu relacji polsko-niemieckich". To zaskakuje, bo to właśnie obecna ekipa rządząca stawia z reguły na Berlin oraz Brukselę, o czym opinia publiczna przekonała się nie raz. Ba, jeszcze w trakcie kampanii wyborczej w 2023 roku, słychać było wyraźne głosy wsparcia - i poparcia - wobec Tuska, właśnie z Zachodu. 

"Sikorski likwiduje stanowisko pełnomocnika do spraw polsko-niemieckiej współpracy. Jego ministerstwo uzasadnia to lapidarnym stwierdzeniem, że chce «optymalizować procesy». W rzeczywistości nowy niemiecki pełnomocnik ds. (polsko-niemieckiej) współpracy, Knut Abraham, nie ma swojego odpowiednika. Podobnie jak jego poprzednik w czasach PiS”

– czytamy w publikacji Viktorii Grossmann. Co więcej, publicystka ocenia, że "nic nie wyszło" z oczekiwanego polepszenia stosunków między Warszawą a Berlinem po latach rządów Zjednoczonej Prawicy.

To nie wszystko. Autorka tekstu zastanawia się, co stoi za decyzją szefa polskiej dyplomacji: obawa przed reakcją "głośnej" opozycji czy... inne czynniki. 

Dlatego czytamy: "a może MSZ po prostu wykorzystało okazję, aby pozbyć się niepopularnego tematu? Tematu, którym rząd najwyraźniej nie może teraz nic wygrać politycznie. Być może po prostu mniej, niż się spodziewano, interesują go dobre relacje z Niemcami. W Berlinie powinno się zadać pytanie, czy nie jest to również oznaką rozczarowania”.

Autor: Anna Zyzek

Źródło: niezalezna.pl, Sueddeutsche Zeitung
Reklama