Wejście ustawy w życie w terminie przewidzianym na przeprowadzenie wyborów w dniu 10 maja może stanowić "nieuzasadnione obciążenie dla organów wykonawczych i zagrozić ważnym zasadom demokratycznych wyborów" - uważa Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (Office for Democratic Institutions and Human Rights - ODIHR) - instytucja OBWE.
OBWE oceniło projekt polskiej ustawy, dotyczącej wyborów prezydenckich w Polsce, na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.
Do tego stanowiska odniosła się europosłanka PiS Beata Mazurek w rozmowie z Dorotą Kanią.
Stanowisko OBWE jest kuriozalne, ponieważ nie wiadomo jeszcze jak ta ustawa (o wyborach korespondencyjnych) będzie ostatecznie wyglądała, a już jest krytykowana. To wskazuje na to, że jest walka polityczna i OBWE się w nią wpisuje stając po stronie opozycji. Zapoznałam się z artykułami, które pojawiają się w internecie, bo oficjalnej opinii nie znam - ta instytucja odnosi się do zaleceń Komisji Weneckiej, które nie są dla wszystkich obowiązujące
- podkreśliła Beata Mazurek.
Jak zwróciła uwagę Dorota Kania, OBWE nie ustosunkowało się do wyborów korespondencyjnych między innymi w Bawarii.
Wiemy to nie od dziś, że jednym wolno więcej, innym mniej. I tym, którym wolno mniej to jest właśnie Polska. Spotkałam się z taką opinią, ze na Węgrzech przekładają wybory - Komisja Europejska i OBWE uznają, ze to nie spełnia standardów europejskich, a kiedy Polska chce przeprowadzić je w terminie i to też nie spełnia standardów i wymogów europejskich
- podkreśliła deputowana do Parlamentu Europejskiego.