Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Bałtyk cofnął się o dziesiątki metrów. Naukowcy czekają na „wlew stulecia”

Rekord z 1886 roku pobity. Morze opadło o 67 cm, odsłaniając dno i mielizny. Na Bałtyku dzieje się coś, czego nie widziano od ponad 140 lat. W lutym poziom wody spadł tak mocno, że miejscami linia brzegowa cofnęła się o kilkadziesiąt metrów. Naukowcy mówią o rekordzie pomiarów i jednocześnie o szansie na ratunek dla głębin.

Morze „uciekło” przez duńskie cieśniny

Według danych Instytutu Oceanologii PAN średni poziom Bałtyku jest obecnie aż o 67 centymetrów niższy od normy. To najniższy wynik od początku pomiarów w XIX wieku.
Przyczyną nie jest susza ani parowanie, lecz silny i długotrwały wiatr ze wschodu. Działał jak pompa, która wypchnęła ogromne masy wody przez wąskie cieśniny duńskie do Morza Północnego. Szacuje się, że z Bałtyku „ubyło” nawet 275 kilometrów sześciennych wody.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę

Problemy dla portów i statków

Tak niski poziom morza to poważne utrudnienia dla żeglugi. Kapitanowie muszą liczyć się z:

  • płytszymi torami podejściowymi do portów,
  • mniejszym zapasem wody pod kadłubem,
  • odsłoniętymi mieliznami w miejscach dotąd bezpiecznych,
  • silnym znoszeniem jednostek przez wiatr.

W praktyce oznacza to większe ryzyko wejścia statku na dno i konieczność ograniczenia zanurzenia.

Odsłonięte dno i walka o przetrwanie

Rekordowo niski stan wody widać także na plażach i w zatokach. W wielu miejscach morze „cofnęło się”, odsłaniając fragmenty dna.

Dla części organizmów żyjących w płytkiej wodzie to ogromny problem. Dlaczego? Małże czy skorupiaki znalazły się na suchym lądzie. Z kolei ptaki wodne mają teraz łatwiejszy dostęp do pożywienia.

Naukowcy czekają na przełom

Choć sytuacja wygląda groźnie, oceanografowie mówią o możliwym pozytywnym scenariuszu. Gdy zmieni się kierunek wiatru, do Bałtyku może napłynąć potężna fala słonej i dobrze natlenionej wody z Morza Północnego, tzw. Major Baltic Inflow.

Taki „wlew” działa jak zastrzyk tlenu dla głębokich partii morza, gdzie od lat tworzą się martwe strefy pozbawione życia. Nowa woda opada na dno, usuwa siarkowodór i poprawia warunki dla ryb oraz innych organizmów.

Morze wstrzymało oddech

Bałtyk znalazł się w wyjątkowej sytuacji. Z jednej strony rekordowo niski poziom wody utrudnia żeglugę i szkodzi przyrodzie przybrzeżnej, z drugiej może otworzyć drogę do największego od lat napływu świeżej, natlenionej wody.

Naukowcy mówią wprost, że jeśli dojdzie do silnego wlewu, głębiny Bałtyku mogą wreszcie „odetchnąć”.

Tak wygląda Bałtyk

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane