Dziś ponad 20 organizacji pozarządowych przygotowuje wieczorem akcję "Wolne Sądy, Wolne Wybory, Wolna Polska!", która ma być protestem przeciwko przygotowywanym zmianom w ustawach o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym.
Jak ujawnił portal Niezalezna.pl - duża część członków tej swoistej koalicji finansowana jest bezpośrednio lub pośrednio z zagranicznych pieniędzy, m.in. Akcja Demokracja, która tylko w pierwszej połowie 2017 r. otrzymała z podmiotów powiązanych z Niemcami niemal 100 tys. euro. Jest też Amnesty International, która dostaje bardzo duże kwoty od Open Society Foundation znanego międzynarodowego spekulanta finansowego George'a Sorosa, jak również założona i finansowana przez tego miliardera Fundacja im. Batorego oraz znana z dziwnych wschodnich powiązań, nawołująca do "majdanu" w Warszawie fundacja Otwarty Dialog.
Protestować ma też fundacja Panoptykon, której największym grantodawcą w 2015 r. była Open Society Institute Budapest Foundation, węgierska filia OSF Sorosa. W akcji bierze udział również Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, które w gronie swoich "sponsorów i partnerów" wymienia Open Society Foundations Sorosa, Królestwo Holandii i niemiecką Fundację im. Róży Luksemburg.
- Jestem bardzo zaniepokojony faktem, że organizacje finansowane bezpośrednio lub pośrednio z zagranicy i przez takich ludzi jak pan Soros, próbują ingerować w polską politykę. Ja się z tym całkowicie nie zgadzam. Jako parlamentarzysta uważam, że jest to niedopuszczalne. Pamiętamy przecież sytuację, gdy zjazd Trybunału Konstytucyjnego w Gdańsku został zorganizowany przy finansowej pomocy Fundacji Konrada Adenauera. A ta jest przecież dotowana z niemieckiego budżetu federalnego
- mówi portalowi Niezalezna.pl poseł Adam Andruszkiewicz.
- Moim zdaniem taka zorganizowana akcja podmiotów, otrzymujących pieniądze z zagranicy, jest zagrożeniem dla naszej wewnętrznej suwerenności
- dodaje.
Parlamentarzysta krytycznie ocenia także udział środowisk sędziowskich w zapowiadanej akcji.
- W mojej opinii mamy do czynienia ze złamaniem zasady bezstronności sądów. Sędziowie powinni być apolityczni, to wynika jasno z przepisów. Jeśli uczestniczą w stricte politycznych protestach, to wchodzą w rolę polityków. Innymi słowy: ludzie twierdzący, że politycy nie powinni reformować sądownictwa, sami tak naprawdę stali się politykami
- twierdzi Adam Andruszkiewicz.