W poniedziałek rzecznik prasowy małopolskiej policji Sebastian Gleń poinformował, że mężczyzna, który nie podał swoich danych i źródła informacji o bombie, przekazał dyspozytorowi, że bomba jest w okolicach sklepu, a następnie się rozłączył.
Funkcjonariusze niezwłocznie wykonali sprawdzenie pirotechniczne zagrożonego osiedla (nie potwierdzając zagrożenia) oraz namierzyli zgłaszającego
– wyjaśnił rzecznik. Mężczyzna, który był w okolicy sklepu, miał w chwili zatrzymania 3,5 promila alkoholu w organizmie. Jak wyjaśnił policjantom, całe zamieszanie było wynikiem głupiego żartu.
W prokuraturze 27-latek usłyszał zarzut fałszywego zawiadomienia o zagrożeniu (art.224a KK), za co grozi kara więzienia od sześciu miesięcy do ośmiu lat. Prokurator zastosował wobec mężczyzny policyjny dozór.