Antoni Macierewicz, zapytany, czy jest możliwe pozytywne rozstrzygnięcie dla Ukrainy w trwającej wojnie, odpowiedział, że tak i dużą rolę odgrywają w tym dostawy nowoczesnego uzbrojenia.
- Potencjał armii ukraińskiej, zarówno od strony przygotowania, jak i determinacji narodowej jest olbrzymi i wyposażenie tej armii w najnowocześniejszą i najbardziej skuteczną broń, co dzieje się właśnie teraz, daje im olbrzymią szansę. Trzeba uczciwie powiedzieć, że gdyby to miało miejsce miesiąc temu, to zapewne do tej sytuacji, z jaką mamy do czynienia np. w Mariupolu, by nie doszło. Ukraina musi odrobić ten miesiąc opóźnienia i będzie to od nich wymagała ogromnego wysiłku, poświęcenia i prawdopodobnie dużych strat, ale to wyposażenie, którym dziś dysponują daje im wielką szansę na wyparcie Rosjan z zajmowanych terenów i obronienie tych miast i tej przestrzeni, która jest w posiadaniu Ukrainy
- powiedział były szef MON.
Pytany o możliwość realizacji przez Rosję scenariusza ataku na Mołdawię i rejon Naddniestrza i obwodu odeskiego, Macierewicz stwierdził, że należy zdawać sobie sprawę z dużego potencjału Rosji.
- Czy Rosjanie mogą mieć takie siły [by zaatakować Mołdawię] – odpowiedź brzmi: mogą mieć takie siły. Problem polega tyko na tym, czy będą zdolni odeprzeć działania ukraińskie wojska wyposażonego w tę broń o której mówiliśmy. To będzie walka bardzo trudna i być może Rosjanie zrezygnują z tej ofensywy, którą zaprogramowali, czyli przejęcie całego wschodu, jak i południa Ukrainy. Być może wyposażenie, które obecnie dociera do Ukrainy, zablokuje ten program Rosji - ocenił.
Komentując wystąpienie Władimira Putina podczas centralnych obchodów tzw. Dnia Zwycięstwa w Rosji, były minister obrony wskazał, że miało ono na celu "postawienie Rosjan przed wyborem – albo cały Zachód zostanie przez naród rosyjski przezwyciężony, albo nas naród rosyjski nie będzie".
- "Ukraina się już w ogóle nie liczy, naszym głównym przeciwnikiem jest Zachód. Przeszliśmy do fazy walki z całym Zachodem". Tak to brzmiało, takie było założenie. Warto pamiętać, że na kolanach pana Putina leżał kocyk, że było to przemówienie z jednej strony niesłychanie agresywne, a z drugiej – bezsilne, bo nie zawierało żadnego założenia, realnego planu polityczno-wojskowego. Stawianie Rosji wobec całego Zachodu prędzej czy później musi Rosjanom uświadomić, że to jest bezsilność, że to działanie niemające żadnej realnej perspektywy zwycięstwa
- powiedział gość Katarzyny Gójskiej.